Co musisz wiedzieć, zanim zwiążesz się z PR-owcem?

Światowy Dzień Pracoholika to pretekst, żeby przyjrzeć się temu, w jaki sposób praca w public relations rzutuje na życie prywatne PR-owców. Jeśli jesteś na etapie „randkowania” z piękną PR Girl lub elokwentnym PR Boyem, to lepiej już teraz przygotuj się na to, co Cię wkrótce czeka. Oto kilka faktów z życia PR-owca, z którymi przyjdzie Ci się zmierzać na co dzień. Zaczynamy!

PR-owiec nie lubi czekać

Rozpocznę banałem: czas to pieniądz. Nauczeni tym, że przeciąganie procesu decyzyjnego może ostatecznie pogrzebać szansę na fajną kooperację, nie znosimy trwonić czasu także w życiu prywatnym - tym bardziej, że przez pracę, dla naszych bliskich nie pozostaje go często zbyt wiele. Niestety, z tego powodu nawet zapowiadające się na romantyczne wyjście do kina może skończyć awanturą. Wszystkiemu winne wysyłanie wrogich spojrzeń w kierunku opieszałej kasjerki, czy zwrócenie uwagi nieco ślamazarnej pani od popcornu. Tak, wiem, że 30 sekund raczej nikogo nie zbawi – zwykle uzmysławia mi to jednak dopiero kuksaniec w bok oraz wysyczane do ucha: „błagam, opamiętaj się”.

PR-owiec ma zawsze rację

Możesz dwoić się i troić, przedstawiając logiczną argumentację, ale gdy PR-owiec już raz się uprze, to raczej nie zmieni zdania. Dlaczego tak się dzieje? W codziennej pracy każdy z nas sprawia co prawda wrażenie elastycznego i skłonnego do kompromisu, jednak przy tym nigdy nie zapomina o najważniejszym: dobru klienta lub firmy.  Z jakiej racji mamy więc ustępować  pola, gdy w grę wchodzi dobro najwyższe - czyli nasze własne…

PR-owiec bywa nieobliczalny

Dobry PR-owiec jest jak kameleon – idealnie dostosowuje się do każdej, często najbardziej absurdalnej sytuacji. Ciągle zmienianie masek może mieć jednak przykre konsekwencje. Jako że praca wymaga od nas zachowywania zimnej krwi w sytuacjach, gdy projekt wali się na głowę, w domowym zaciszu czujemy czasem potrzebę, by odreagować stres. Wtedy lepiej schodzić nam z drogi! Mąż redakcyjnej koleżanki Oli Hatali, określa ich pożycie jednym zdaniem:

Rosyjska ruletka 24 godziny na dobę.

PR-owiec jest zawsze w pracy

Przy okazji Dnia Pracoholika warto poruszyć także tę kwestię. PR-owiec po godzinach to oksymoron. No dobra, może trochę przesadzam – jeśli Twoja druga połówka pracuje dla producenta dachówek, to może w weekendy rzeczywiście nikt nie dobija się na jej komórkę. Świat mody rządzi się jednak swoimi prawami. Sesje zdjęciowe często odbywają się w weekendy, a styliści uwielbiają wręcz wypożyczać ubrania na kilka minut przed zamknięciem showroomu lub salonu. W takich sytuacjach Twój ukochany/ukochana naprawdę MUSI odebrać telefon. Byłoby mu bardzo smutno, gdyby z ignorując połączenie, stracił szansę na zaprezentowanie swojego pracodawcy na łamach „Elle” czy „Glamour”. Gdy zapytałam chłopaka Marty Kalety (PR manager projektu modowego Wro Street Fashion), jak wygląda ulrop u boku PR-owca, odpowiedział:

Jeszcze nie wiem - nie byliśmy na urlopie od dłuższego czasu!  Ale w weekendy oczywiście nie oddalamy się od telefonu.

 Dalszy komentarz jest chyba zbędny.

 Z PR-owcem nie warto się kłócić

Oczywiście można próbować, tylko po co? PR-owcy to mistrzowie żonglerki słownej. Pewnie nie raz przekonacie się na własnej skórze, że nie ma takiego argumentu w sporze, którego nie potrafilibyśmy przekuć na swoją korzyść. Szczęśliwie jest i druga strona medalu. Nikt tak jak PR-owiec nie zadba o Wasze wspólne interesy. Dobrze wie o tym mąż Marii Kmity, odpowiedzialnej za PR marki 4F:

Marysia jest rzecznikiem gospodarstwa domowego. Potrafi doskonale porozumieć się z każdym fachowcem, od mechanika przez kelnera do szewca.

 PR-owiec lubi mieć czasem święty spokój

Mój wymarzony dzień wolny? Zejdźcie mi z drogi i pozwólcie na chwilę oddechu! Po tygodniu pełnym kulturalnych (i wierzcie mi, bardzo wyczerpujących) small talków, piątkowy wieczór spędzam zwykle pod kocem, z kotem na kolanach. Wtedy bardziej niż przebojową PR Girl przypominam raczej starą pannę… Jak nietrudno się domyślić, stanowi to często zarzewie sporów. O dziwo, ukochany nie rozumie, że zamiast szalonej imprezy na mieście, wolałabym czasem zwyczajnie zakopać się pod kołdrą.

 PR-owiec wie, jak się bawić

 Wieczór spędzony w towarzystwie Króliczków Playboya to dla wielu marzenie ściętej głowy. Narzeczony jednej znajomej powiedział mi:

Gdy dziewczyna powiedziała, że zabiera mnie na imprezę Samochód Roku Playboya, to uwierzyłem dopiero, gdy zamachała mi przed oczami zaproszeniem. Przez cały wieczór ukradkiem robiłem zdjęcia i podsyłałem je kumplom. Myślę, że zrobiliby wszystko, żeby być na moim miejscu.

  To jednak nie wszystko, mając u swojego boku PR-owca bez problemów wkręcisz się na każdą imprezę w mieście. W pakiecie z ukochanym/ukochaną dostaniesz także wejściówki na najlepsze koncerty, premiery filmowe, zabiegi w salonach kosmetycznych…

P.S. Tekst traktowany jest z przymrużeniem oka. Pracoholizm to poważna choroba, której należy zapobiegać. Autorka życzy Wam wszystkim utrzymywania zdrowego balansu między życiem zawodowym, a prywatnym.

Zdjęcie tytułowe Style Stalker