Czytanie ze zrozumieniem, czyli liczby w pracy PR-owca

Statystyczny Polak zjada 65 jabłek rocznie, ma na koncie 14 tysięcy złotych i 177 dni wolnego. Co taka wiedza znaczy dla specjalisty public relations?

Wyobraź sobie, że dostajesz nową, wymarzoną prace. Jak przekonać zarząd, że Twoje działania jako PR-owca przynoszą efekty i co zrobić, żeby je z czasem optymalizować? W tym wszystkim pomogą Ci statystyki.

Baza mediów

Przede wszystkim będziesz potrzebować miejsca, w którym uporządkujesz swoje kontakty. Możesz robić to w Excelu, ale warto wydać kilka złotych na medium ułatwiające życie. Prowly (TU 14-dniowy okres próbny) czy Pressium to przedstawiciele dobrych programów. Oprócz bazy mediów, poprzez wspomniane narzędzia możesz też wysyłać informacje do dziennikarzy, a ich odbiór monitorować przez dostępne statystyki. Niby nic wielkiego, ale da Ci informację zwrotną o zainteresowaniu (lub jego braku) względem Twoich tekstów. Czasem wystarczy zmienić tytuł, aby informacja stała się bardziej „klikalna”, a tym samym docierała do większej liczby przedstawicieli mediów. Im lepiej zoptymalizujesz swoje działania w takim programie, tym bardziej wartościowym źródłem informacji się staniesz. To zaś bezpośrednio przekłada się na liczbę i jakość publikacji.

Analiza www

Nie od dziś wiadomo, że strona internetowa jest wizytówką marki. Jeżeli odpowiadasz za jej PR, to dla Ciebie punkt obowiązkowy. Podłączenie strony pod statystyki Google Analytics jest bardzo proste (szybką instrukcję znajdziesz TUTAJ), a późniejsze generowanie wykresów nie nastręcza żadnych problemów (Google Analytics opowiada o tym krok po kroku TU). Ważniejsze od raportu dla klienta są rzeczywiste i przydatne informacje pomocne w optymalizacji działań PR-owca. Zwróć uwagę na monitorowanie słów kluczowych.  Zainteresowanie i wzrost świadomości marki zmierzysz sprawdzając, ile razy wyszukiwano jej nazwę przed rozpoczęciem działań i po ich zakończeniu. Wśród podstawowych informacji plasuje się zestawienie najczęściej odwiedzanych kart – te liczby wskażą na treści najchętniej czytane przez odbiorców. To też sygnał dla Ciebie, że warto wysyłać do nich komunikaty o tym, co najbardziej ich interesuje.

Monitoring mediów

W zmierzeniu całkowitej liczby publikacji, zasięgu czy wydźwięku treści dotyczących Twojej marki pomoże Ci Instytut Monitorowania Mediów. Łatwe w odczytaniu, przystępne graficznie dane ułatwią Ci pracę i ich analizę. Możesz spróbować umiejscowić Twoją markę na tle konkurencji, a po wdrożeniu działań raz jeszcze zbadać jej pozycję na rynku. Z dostępnych analiz wizerunku dowiesz się, czy Twój przekaz dociera do odpowiedniej grupy docelowej i na ile Twoje działania są efektywne.

Media społecznościowe

Social media można i należy mierzyć. Prawie każde medium społecznościowe daje nam możliwość wglądu w statystyki. Facebook zbiera wszystko w rozbudowanej zakładce, Instagram odkryjemy dzięki Iconosquare, a YouTube zarzuci nas masą własnych liczb widocznych w zakładce z danymi. Kluczem do poprawnego interpretowania wskaźników jest umiejętność ich selekcjonowania.

Najczęstszym błędem jest przywiązywanie się do wskaźników ilościowych. Wszyscy lubimy rankingi i tabelki, ale w przypadku mediów społecznościowych tak prosta analiza nie zawsze się sprawdza. Na przykład na „fanpage’u marki X pojawiło się najwięcej komentarzy”. Sama liczba wygląda imponująco, ale okazuje się, że wszystkie były negatywne, bo w tym czasie wystąpiły na przykład jakieś problemy z produktem. Dlatego podstawą analizy jest również podejście jakościowe. Nie można traktować statystyk w mediach społecznościowych, jako celu samego w sobie. Danych i wskaźników analitycznych jest w tej chwili bardzo wiele – najważniejsze, żeby skupić się na tych, które ułatwią nam realizację założonych celów (zwiększenie sprzedaży, poprawa jakości obsługi klienta, edukacja użytkowników).

– mówi Bartek Wilim z Napoleon Cat. Konieczne jest więc wyznaczenie celu zagłębiania się w statystyki. Zielone wskaźniki nie zawsze są powodem do radości, a nauczenie się języka liczb wymaga cierpliwości i czasu.

Szczęście i uśmiech? Zanim zaczniesz ogłaszać wszem i wobec, że wskaźniki ruszyły w górę, zbadaj kontekst! Może się okazać, że zamiast skakać z radości szybko oblejesz się rumieńcem wstydu.

Koniec końców…

…bez statystyki ani rusz. To moja lista danych, które przydają się w pracy. Uważasz, że jeszcze coś powinno się na niej znaleźć? Daj znać w komentarzach.