Dlaczego PR Girl, a nie PR Dude?

Witajcie w różowym getcie[1]! Przeglądając podpisy pod prasówkami obiegającymi polskie media trudno oprzeć się wrażeniu, że PR mody walczy o miejsce w ścisłej czołówce najbardziej sfeminizowanych obszarów zawodowych w Polsce. Dominację kobiet widać zarówno w agencjach PR, jak i wśród pracowników zatrudnianych bezpośrednio przez firmy. Najwyraźniej odbija się ona jednak na poziomie leksyki, gdzie obok powszechnie używanego terminu PR Girl dopiero od niedawna nieśmiało pojawia się PR Boy, lub jak kto woli, PR Dude.

Liczby mówią same za siebie. Według badań przeprowadzanych przez niezależne od siebie amerykańskie instytucje, w środowisku PR-owców przeważają kobiety. Ich obecność w tym sektorze szacuje się na od 63 do nawet 85%. Gdy pod uwagę weźmie się tak wąską specjalizację, jaką jest moda, proporcje te mogą być jeszcze bardziej zaburzone. Pojawia się więc pytanie: dlaczego w  świecie Fashion PR mężczyźni są wciąż nielicznymi wyjątkami?

SOCJALIZACJA

Zainteresowanie modą – postrzeganą niekoniecznie przez pryzmat trendów i projektantów, ale nawet bardziej przyziemnie: zakupów i kartkowania kolorowych magazynów, większości z nas, kobiet, zostało wpojone w długim procesie socjalizacji. Gdy nasi koledzy z podwórka bawili się samochodzikami, my podbierałyśmy z maminej szafy szpilki i długie suknie, żeby móc choć przez chwilę poczuć się jak prawdziwe modelki. Nic dziwnego, że w dorosłym życiu także interesujemy się modą o wiele częściej niż mężczyźni - przajmniej ci heteroseksualni.

EDUKACJA

W polskim systemie edukacji istnieje wyraźna tendencja w ukierunkowywaniu dziewczynek w stronę przedmiotów humanistycznych. Lubisz czytać książki? Brawo! Nie masz problemów z recytowaniem wierszyków i pisaniem wypracowań? Jesteś doskonałym materiałem na przyszłą „humanistkę!”. Choć bardzo często zdolności te idą również w parze z doskonałymi stopniami z matematyki, to jednak projektując swoją przyszłość dziewczynki o wiele chętniej widzą się w roli aktorki lub wziętej dziennikarki niż wrednej nauczycielki fizyki. Podział na profesje „męskie” i „damskie” staje się bardzo wyraźny na poziomie liceum, gdzie klasy o profilach humanistycznych zdominowane są przez dziewczęta, a informatyczne lub matematyczno-fizycznych przez chłopców. Konsekwencją są coraz bardziej sfeminizowane kierunki studiów jak dziennikarstwo, socjologia czy polonistyka oraz, stanowiące ich zupełne przeciwieństwo, wydziały mechaniczne i techniczne. Szybko staje się jasne, dlaczego sfera public relations stanowi domenę kobiet.

CECHY WYNIKAJĄCE Z PŁCI KULTUROWEJ

W pracy PR-owca najważniejsza jest umiejętność zbudowania trwałej relacji, opartej na wzajemnym szacunku, a jeszcze lepiej sympatii. Kobiety nie mają z tym większego problemu, ponieważ ich stosunki z otoczeniem budowane są w oparciu o tradycyjne dla naszego schematu myślenia: zrozumienie, troskę, opiekuńczość, odpowiedzialność, liczenie się z innymi oraz wrażliwość. Wszystkie wymienione cechy – aby mogły zostać wyrażone – wymagają obecności drugiego człowieka.  Umożliwia to łatwiejsze nawiązywanie nici porozumienia z rozmówcą, który czuje, że nie jest traktowany w sposób instrumentalny. Tymczasem, opierając się o badania z zakresu gender studies, męskość kojarzona jest z orientacją „instrumentalną”, skupianiem się na wykonaniu pracy lub rozwiązaniu problemu. Z tego powodu za główne wyróżniki męskiego sposobu myślenia uważane są niezależność, asertywność, instrumentalizm i chęć rywalizacji. Aby więc prawidłowo zdefiniować mężczyznę, nie bierzemy pod uwagę tego, w jaki sposób przebiegają jego relacje z innymi ludźmi z racji tego, że w głównej mierze skupia się on na sobie. Opis ten nijak ma się do PR-owca z krwi i kości, który nigdy nie stawia się na pierwszym planie

SZANSA DLA PANÓW

Oczywiście wszystkie przedstawione wyżej „teorie” oparte są na generalizacji i stereotypowym podejściu do tradycyjnego podziału na domeny męską i damską. Nie bójcie się, nie zamierzam skończyć wywodu stwierdzeniem: „Panowie, szkoda waszego czasu na PR, zainteresujcie się czymś innym”. Wręcz przeciwnie – wierzę, że w niedalekiej przyszłości mężczyźni dopiero namieszają w naszym PR-owym światku. 

Bycie mężczyną nie jest przeszkodą a często może być zaletą, tym bardziej, że facetów PR-owców jest Polsce niewielu. 

Potwierdza moje przypuszczenia Michał Rej, PR-owiec popularnej polskiej marki ALOHA FROM DEER. Paradoksalnie, panowie mają wszelkie predyspozycje do tego, by na typowo kobiecym polu PR-u mody zdobyć nad nami, kobietami, przewagę. Już sam fakt, że w naszej branży jest ich tak niewielu, stanowi o ich niepodważalnej sile. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Przystępując do pisania artykułu, zaczęłam podpytywać znajomych o PR-owca mężczyznę, z którym mogłabym przedyskutować nurtujące mnie kwestie. Kilka osób poleciło mi kontakt z tym samym PR-owcem. Tymczasem, gdy kilka tygodni wcześniej potrzebowałam wypowiedzi do tekstu o PR Girl, mój jedyny problem polegał na tym, że nie wiedziałam, do której z koleżanek z branży zadzwonić jako pierwszej... Na początku naszej rozmowy Mateusz Kaczorowski, wieloletni Project & PR Manager dla FashionPhilosophy Fashion Week Poland, obecnie specjalista ds. marketingowego pozycjonowania i promocji nowych marek w branzy mody niechętnie odnosił się do mojej tezy głoszącej, że tak naprawdę mężczyźni PR-owcy już na samym wstępie zajmują uprzywilejowaną pozycję. Podkreślił, że to, kto odpowiada za komunikację marki, niekoniecznie ma wpływ na to, w jaki sposób będzie ona odbierana czy przez widzów pokazu i w następnej kolejności klientów danej marki. Oczywiście się z nim zgadzam. Inną sprawą jest fakt, że w swojej codziennej pracy PR-owiec komunikuje się z twórcami mediów: dziennikarzami, stylistami i przedstawicielami wydawców, którymi w lwiej części są jednak kobiety. Element eleganckiej kokieterii może odgrywać w tego typu relacjach niebagatelną rolę. Gdy poruszyłam ten aspekt, w odpowiedzi usłyszałam wreszcie potwierdzenie tego, o czym rozmyślałam już od dłuższego czasu.

Rzeczywiście, płeć mi pomaga, ale głównie w kuluarach. Branża mody jest mocno sfeminizowana, dlatego gdy kobieta ma szansę spotkać się z mężczyzną, co jest rzadsze, to na pewno ta relacja budowana jest na trochę innych, niż zazwyczaj zasadach.

Doskonale widać to również na eventach, gdzie wokół moich znajomych PR-owców gromadzi się zwykle wianuszek opiniotwórczóch koleżanek: blogerek, celebrytek, pierszoligowych stylistek. Nie dopatrujmy się w tym niczego zdrożnego. Możliwość obcowania z inteligentnym, dobrze ubranym i na dodatek dzielącym wspólne pasje mężczyzną to przyjemność nie do przecenienia. Cytując jeszcze raz Michałą Reja: 

Koniec końców płeć nie ma tutaj żadnego znaczenia - w naszej pracy wciąż  chodzi głównie o profesjonalizm, siatkę kontaktów oraz pasję do mody, która jest niewątpliwie miłym atutem.

Jak widać na razie nie mamy się jeszcze czego obawiać. Na karku czuć co prawda oddech męskiej konkurencji, jednak w świecie PR-u wciąż stanowimy przeważającą siłę. Szkoda, że nie przekłada się to na pozycję i zarobki. Według raportu PRWeek/Bloom mężczyźni zajmujący się public relations zarabiają średnio o 30% więcej niż kobiety. O wiele częściej piastują również funkcje menadżerskie i dyrektorskie. Jak widać, wciąż jest na tym polu jeszcze wiele do zrobienia...

[1] Termin zaczerpnięty z artykułu Why Do We Treat PR Like a Pink Ghetto? http://nymag.com/thecut/2014/07/why-do-we-treat-pr-like-a-pink-ghetto.html