Gdzie szukać inspiracji do modowych sesji zdjęciowych?

Nie masz weny i czujesz się przytłoczony eksploatowanymi na wszelkie możliwe sposoby motywami, które są już wszystkim doskonale znane, a przez to nudzą, zamiast wzbudzać zachwyt i zainteresowanie? Spokojnie. Każdy fotograf czy stylista modowy przez to kiedyś przechodził. Żeby było ci lżej, w tekście poniżej zebrałam kilka inspiracji, które mogą Ci pomóc. Wsparli mnie w tym temacie Robert Kiełb, stylista z LAF AM, i Ina Lekiewicz, była szefowa działu mody rodzimej edycji ELLE, dziś redaktorka i stylistka, związana z takimi tytułami jak „UNPOLISHED", „VOGUE", „Harper’s Bazaar" czy „L’Officiel".

Umówmy się – kreatywność nie zna granic. Jeśli jednak czujesz się przyblokowany, inspiracji powinieneś szukać m.in.:

1. W ciekawych miejscach

Kojarzysz ostatnią sesję wizerunkową Bodymaps? Internet oszalał, kiedy projektantka Ewa Stepnowska opublikowała zdjęcia z kampanii promującej jej najnowszą kolekcję „Glass”. Nie było chyba portalu i blogerki, które nie zwróciłyby uwagi na posągowo piękne ciała modelek sfotografowanych przez Zuzę Krajewską w monumentalnych wnętrzach Pałacu Kultury. Wirtualna Polska uznała je za najlepszą polską sesję modową sezonu (wiosna 2016).

Jak powstała ta sesja? Za jej koncepcją stoją fotografka Zuza Krajewska i stylista Robert Kiełb. Kiełb sesje zdjęciowe dzieli na dwie kategorie: „modę i edytoriale lifestyle inspirowane trendami” oraz „sesje z historią”, gdzie stylizacja może być bardziej kostiumograficzna. W krótkiej rozmowie ze mną zdradza, że o ile „z sesjami trendowymi jest łatwiej, bo dość często to trend wymusza estetykę”, to uwielbia tworzyć sesje, w których historia tworzy narrację. Nic dziwnego, że kiedy zdecydował się swoim doświadczeniem wesprzeć Stepnowską (która swojego zamiłowania do historii wcale nie kryje – wprost przeciwnie, fascynuje się starymi zdjęciami, poświęcając długie godziny na przeszukiwanie Narodowego Archiwum Cyfrowego, i prezentuje na swoim Tumblerze „to wszystko, co jest opowieścią o tym, jak ludzie używają strojów kąpielowych, jak w nich funkcjonują, żyją”), końcowy efekt wszystkich powalił. Nie bez znaczenia jednak, prócz przykuwającej oko historii, była też w tym przypadku sceneria zdjęć.

Kiełb wręcz twierdzi, że odpowiednia lokacja jest w stanie zapewnić sesji „pierwiastek filmowy”, ten zaś wzmacnia odbiór kolekcji. Sam bardzo zwraca uwagę na research i wybranie idealnego miejsca. Podobnie było przy poszukiwaniach dla Bodymaps. „Myślę, że zdjęcia idealnie wpasowują się w estetykę Bodymaps – w wyrafinowany sposób nawiązują do przeszłości, świetnie pokazując jednak, że Bodymaps to nowoczesne projekty. W sesji można odnaleźć inspiracje twórczością Deborah Turbeville i Vanessy Beecroft, odniesienia do inspiracji kolekcji, czyli lat siedemdziesiątych” – podkreślała swego czasu Stepnowska w wywiadzie dla kobieta.wp.pl.

2. W twoim najbliższym otoczeniu

Brzmi trywialnie, ale wbrew pozorom, spojrzenie na modę przez pryzmat ulicy czy miejskiego podwórka do najłatwiejszych nie należy. Czy udało się to Michałowi Łojewskiemu, założycielowi i projektantowi marki UEG, który do współpracy na planie zdjęciowym zaprosił w tym roku wspomnianą już przeze mnie wyżej Zuzę Krajewską? Oceńcie sami i obejrzyjcie propozycje polskiej marki na jesień-zimę 2017.

„Kolekcja UEG, jak zwykle pokazana w odcieniach czerni oraz bieli, niesie ze sobą wyjątkowe przesłanie. Stało się tak za sprawą nie tylko modeli pokazanych w estetyce zbuntowanych chłopców z opuszczonych blokowisk, ale także wierszy w języku angielskim umieszczonych na t-shirtach i bluzach. Napisał je Przemek Nowakowski, który czerpał z tekstu »Kto ty jesteś? Polak Mały«. Dzięki temu powstał motyw – »Who are you?«, który sprawia, że UEG jawi nam się jako marka, która motywuje nas do szukania tożsamości oraz nieustannego odpowiadania na pytanie jaki mamy stosunek do patriotyzmu oraz własnego kraju” – pisała o sesji Justyna Majka na Fashion Post.

Kiedy zadaję pytanie o inspiracje Inie Lekiewicz z „UNPOLISHED", to przywołuje jeden pouczający cytat: „W »September issue« Grace Coddington mówi : »Nigdy nie zasypiaj w taksówce lub pociągu, miej oczy zawsze otwarte«. Zainspirować mogą najbardziej nieoczekiwane rzeczy – ciekawe połączenie kolorów na przystanku autobusowym, witryna sklepu w małym mieście, artykuł w gazecie czy rozmowa z przypadkowo poznaną osobą. Wystarczy mieć oczy (i uszy!) szeroko otwarte. O najlepszych lokacjach dowiedziałam się przypadkiem, rozmawiającym z ludźmi o tym skąd pochodzą czy gdzie byli na wakacjach. Najlepsze koncepcje pojawiły się w mojej głowie również przypadkiem”. Co ciekawe, tym, czego Lekiewicz nie poleca, są inne sesje czy gazety – „w ten sposób jedynie kopiujemy innych i nie wnosimy nic świeżego” – przestrzega.

3. W sztuce

Tim Walker, niedościgniony mistrz bajkowych klimatów w sesjach zdjęciowych, inspiracji do swoich prac szuka w baśniowym malarstwie, a także twórczości swojego imiennika-reżysera – Tima Burtona. Jego fotografie od lat wzbudzają z jednej strony niemy zachwyt (trudno o bardziej surrealistyczne i wysublimowane), z drugiej – są krytykowane za brak świeżości i powielanie klimatu. To jednak nie zmienia faktu, że zawsze jest o nich głośno. Zerknijcie tylko na Tildę Swinton w obiektywie Walkera, w sesji „The Surreal World” dla „W Magazine”:

Kampanię torebek dla brytyjskiego domu Mulberry:

Czy wreszcie przepiękną sesję „Atlas: The Lion” dla „Love Magazine” z barkowymi sukniami Dolce & Gabbana Alta Moda:

Ciekawe prace, nawiązujące do malarstwa Fridy Kahlo, zaprezentował też ostatnio Fernando Rodriguez:

Robert Kiełb, który poza projektem dla Bodymaps, tworzył też historie dla Est by Es (kolekcja „Absolwentki” czy wcześniejsza – „Tkaczki”), również przyznaje, że szukał wówczas inspiracji i w filmie, i w malarstwie. Jej efekty możecie podziwiać tu i tu. „We wtorek publikujemy kolejną sesję, której mocną inspiracją było malarstwo i estetyka Hockney’a” – zdradza stylista. Harel na swoim blogu zwraca z kolei uwagę na jeszcze jedną intrygującą sesję (także stylizowaną przez Kiełba), która według niej – zarówno zdjęciami, jak i całą kolekcją – sprytnie przemyca subtelny klimat filmu Sofii Copolli, „Lost in Translation”. Mowa o kolekcji Diany Jankiewicz, „New Translation”. Komplet zdjęć obejrzycie na stronie bloga. Niżej mała próbka:

Jak nie wpaść w rutynę?

„Tydzień temu robiłam sesję do mojego magazynu UNPOLISHED” – mówi Lekiewicz, którą łapię na Facebooku gdzieś pomiędzy Europą a Florydą. Sesja odbywała się na Sycylii i miała być początkowo romantyczna, subtelna, wakacyjna. Jednak gdy Lekiewicz dojechała na miejsce, zorientowała się, że Sycylia dziś nadal „wygląda jak północne Włochy w latach 80”, gdzie bywała bardzo często w dzieciństwie. „Chore połączenia kolorów (fiołkowy + żółty + czerwień!), futurystyczny design, dziwna typografia – to obrazy, które bardzo silnie powróciły w moich wspomnieniach. Stwierdziłam: zmieniamy kierunek. Ta sesja powinna wyglądać jak stare polaroidy, czy zdjęcia z jednorazowego aparatu mojej mamy. Mimo, że zwykłe nie lubię »fryzur« i widocznego makijażu na zdjęciach, tym razem chciałam, by modelka wyglądała niemalże jak Kate Bush. W tym miejscu, w tym świetle i z modelką, na którą się zdecydowaliśmy, teoretycznie kontrowersyjna estetycznie stylizacja nabrała niezwykle nostalgicznego charakteru. Nie mogę doczekać się aż ta sesja pojawi się w druku!” – zdradza.

O rutynie mówi, że najgorsze jest przeświadczenie o własnej genialności. „Wczoraj rozmawiałam nawet o tym z fotografem – każda kreatywna osoba w pewnym momencie przechodzi kryzys, wątpi w swój talent, możliwości itd. W psychologii nazywa się to »syndromem oszusta«. Żeby dużo osiągnąć i wiecznie być kreatywnym trzeba ciągle podważać siebie i swoje umiejętności. To sprawia, że staramy się wiedzieć więcej, szukać intensywniej, analizować dokładniej” – dodaje. Na pytanie o to, jak utrzymać się „na nieustannej kreatywnej fali” i nie cierpieć na brak pomysłów, przekonuje, że trzeba być wiernemu sobie i własnej estetyce: „Nie próbować robić tego, co akurat jest modne, czy naśladować osoby, które w tym momencie są na topie. Mody mijają, a na autentyczność i prawdę zawsze będzie zapotrzebowanie. Szczególnie w czasach, gdy trendów jest tak wiele i są tak skrajne”. Jak wspomina, w Polsce wszyscy mówili jej, że trzeba robić bardzo różne rzeczy, mieć różnorodne portfolio. W Anglii jest wręcz przeciwnie – „ludzie zatrudniają Cię, bo cenią nie tylko to, co robisz, ale to, kim jesteś i co możesz wnieść do projektu ze świata własnej wrażliwości i własnej estetyki”.

Jaki kierunek obrać?

Naturalność, dokumentalny charakter zdjęć, opowiadanie historii obrazem – to dziś wiedzie prym w świecie sesji zdjęciowych. „Odchodzi się od plastiku, »zmalowania«, fryzur, dziwnych póz. W modzie jest też odwaga. Nawet marki takie jak Zara czy Topshop decydują się na takich fotografów jak Jamie Hawkesworth. Missoni pracuje z Harley Weir. Zaciera się granica między komercją a offem. Marki doceniają klienta – wiedzą, że nie da się go zainteresować, powielając schematy. Szuka się czegoś nowego, świeżego, tego, co zainteresuje i zaintryguje” – podkreśla na koniec Lekiewicz.

Ilustruje Elena Ciuprina. Inspiracja do ilustracji: biżuteria marki KOPI