Historie sukcesu, czyli kto stoi za biznesem mody w Polsce?

Za największymi biznesami modowymi stoją ci, o których niewiele się mówi. Ich marki jednak nie wzięły się znikąd. Kojarzycie Apart, Answear, CCC, LPP i Big Star? Oto historie sukcesu ich założycieli.

ADAM I PIOTR RĄCZYŃSCY, APART

Apart to biznes rodzinny. Sieć jubilerską założyło dwóch zupełnie różniących się od siebie braci, którzy, łącząc odmienne temperamenty i spokrewnienie, szybko swój mały biznes przekuli w ogromny sukces. Rodzinność jest nawet w nazwie – Apart to inicjały ich imion (A. i P.) połączone ze sztuką (ang. art.). Pierwszą pracownię założył w 1977 roku sam Adam, Piotr dołączył do niego za jakiś czas. Zarówno system polityczny, jak i związana z nim reglamentacja produktów nie ułatwiały jednak pracy jubilerskiej. A braciom marzyły się salony na miarę Paryża: z najlepszą biżuterią i najpiękniejszymi zegarkami. Żeby działać według własnych oczekiwań, zdarzało się im przetapiać na pierścionki srebrne sztućce.

W niektórych kręgach powtarzana jest legenda Apartu: gdy bracia odwiedzili salon Jeana-Marca Garela w Paryżu, szukającego partnerów biznesowych wśród Polaków, zrobili na nim tak dobre wrażenie, że nie szczędził rekomendacji. Dzięki temu trafili do antwerpskiego centrum diamentów Gemasia, gdzie przyjęto ich z najlepszymi honorami. Mówi się, że po spotkaniu Shah Himashu przesłał im w kopercie brylanty, niemożliwe wtedy do zdobycia nad Wisłą.

W rozwoju firmie pomogły w dużej mierze podróże na Zachód i zagraniczne znajomości. Duży wpływ miało umieszczenie salonów w centrach handlowych i skierowanie ich nie tylko do najbogatszych klientów. Nie bez znaczenia na pewno też pozostał wybór ambasadorek marki, zwłaszcza Anji Rubik. Obecnie Apart ma blisko 200 salonów jubilerskich w całym kraju, a ich majątek w 2015 roku magazyn Forbes szacował na 580 milionów złotych.

Obaj bracia są bardzo oddani swojej pracy. Zdarza się, że Adam osobiście pojawia się w manufakturze jubilerskiej, by dopracować biżuterię. Piotr z kolei stale odwiedza szwajcarskie targi zegarków, bo chce być na bieżąco.

KRZYSZTOF BAJOŁEK, ANSWEAR/MEDICINE

W 1991 został jednym z założycieli firmy Artman, która przez pierwsze lata działalności była dystrybutorem innych marek. Po sześciu latach jednak spółka stworzyła markę „House of colours", która po jakimś czasie została przemieniona po prostu na „House". Wtedy też z grupy docelowej 18-30 lat przeszła na bardziej nastoletnich odbiorców. W 2009 Bajołek sprzedał Artmana (nie tylko z Housem, ale też z Mohito) LPP.  Z biznesu w modzie jednak nie zrezygnował, bo sam postanowił kupić upadającego Reportera, w którym widział potencjał, by go odratować. Nie szło to tak, jak oczekiwał i w 2013 roku ich sklepy przemienił w lokale dla swojej nowej marki, Medicine. Ta zdążyła już ugruntować pozycję na polskim rynku i ma oddanych klientów. Wszystko dzięki przyglądaniu się konkurencji, badaniu rynku i wyciąganiu odpowiednich wniosków. „Oczywiście rynek w Polsce jest już obecnie mocno konkurencyjny, ale ciągle stosunkowo płaski, tzn. rozwinięty w podstawowym, mainstreamowym segmencie. Uważam, że jest jeszcze kilka nisz, które można zagospodarować i wcale to nie są nisze bardzo wąskie. Sądzę też, że największe marki, które obecnie dominują na rynku, mają szansę z czasem trochę spowszednieć i zostanie więcej miejsca dla nowych, bardziej autorskich rozwiązań” stwierdza Bajołek.

Biznesmen od jakiegoś czasu inwestuje też w e-commerce. W 2011 stworzył internetowy sklep answear.com, gdzie obecnie można kupić rzeczy marek takich jak Diesel, Vogue Eyewear, Vero Moda czy New Balance. Bajołek jest też udziałowcem w Gino Rossi i Bytomiu.

DARIUSZ MIŁEK, CCC

Z wykształcenia jest technikiem górnikiem, jednak od dziecka marzył o zostaniu sportowcem. Odnosił nawet sukcesy w kolarstwie i trafił do kadry narodowej. Wtedy, podczas wyjazdów za granicę, okazało się, że ma talent do handlu. Zrezygnował nawet z francuskiego wyścigu, by sprzedawać garnki we Francji. Po jakimś czasie rzucił kolarstwo i zajął się już tylko handlowaniem. Były łóżka polowe i zróżnicowane produkty (głównie elektronika i chemia zagraniczna) – to czasy transformacji ustrojowej. Na bazarze poznał handlarza butami, który zainspirował Miłka. Następnego dnia pojechał więc do fabryki i kupił pierwsze sto par butów. Potem już sam zaopatrywał sklepy i bazary, jeździł camperem po obuwie do Włoch czy Hiszpanii. Po trzech latach stworzył własną markę. Najpierw we franczyzie i wychodząc od hasła „Cena Czyni Cuda", które po jakimś czasie, w 1999 roku, skrócono. Wtedy oficjalnie nazwano spółkę CCC, którą założył z poznanym w połowie lat 90. Leszkiem Gaczorkiem. Przed otwarciem pierwszego sklepu czujnie podpatrywał konkurencję. Krokami mierzył długość regałów w Deichmannie. „Sukces w takich biznesach polega na ciągłym ich udoskonalaniu, dokładaniu nowych elementów, byciu agresywnym, kontrolowaniu tego, co robią konkurenci, pilnowaniu lokalizacji, dopasowywaniu cen i zarządzaniu setką innych elementów. To jest tak jak w życiu: nie wystarczy mieć piątki w szkole i być mądrym, trzeba ciągle kombinować” przyznawał potem biznesmen w wywiadzie dla Forbes.

CCC jest obecnie w Polsce królestwem obuwniczym, a swoje sklepy ma także m.in. w Czechach, na Słowacji, Ukrainie i Węgrzech, w Niemczech, Chorwacji, Rosji czy Rumunii. Miłek założył też marki Quazi i Boti.

MAREK PIECHOCKI I JERZY LUBIANIEC, LPP

Po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwisk założycieli LPP, pierwsze hasła głoszą: „Nic o nich nie wiadomo", „Pieniądze lubią ciszę" i „Milionerzy bez twarzy". I rzeczywiście: Piechocki i Lubianiec raczej nie pokazują się publicznie, bardzo strzegą swojego wizerunku i nie można publikować ich zdjęć (jeśli już w ogóle uda mi się jakieś zrobić).

Na stronie ich imperium można znaleźć wyjaśniającą całą historię LPP oś czasu. W 1991 roku dwóch znajomych założyło spółkę Mistral Sp. z o.o., którą po czterech latach przekształcili w LPP. W 1999 powstają pierwsze sklepy Reserved, w 2004 Cropp, w 2013 Sinsay, a niedawno Tallinder. W międzyczasie rozwijano ekspansję zagraniczną i kupiono marki Artmana. Piechocki i Lubianiec studiowali na tej samej uczelni – Politechnice Łódzkiej – i znają się nie od dziś. Zaczynali od importowanych tureckich koszulek, którym w wynajmowanym baraku przyszywano metki, wtedy jeszcze Mistral. W końcu zdecydowali się stworzyć własną markę, która dzięki angielskiej nazwie miała kojarzyć się z modnymi zachodnimi ubraniami. Tak narodził się Reserved. Jednak ubrania z tą metką pierwotnie sprzedawano pod szyldami sklepów nazwanych LPP, dopiero po czasie przemienionych na właściwą nazwę. W biznesie nie boją się ryzyka: „Chcąc konkurować z największymi, musimy stosować te same narzędzia co oni. Obojętnie, czy to będzie dotyczyć informatyki, czy struktur organizacyjnych”.

Od 2001 roku firma jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, obecnie sklepy LPP sprzedają 70 milionów sztuk odzieży rocznie.

BOGDAN KACZMAREK, BIG STAR

O Kaczmarku wiadomo niewiele. Wywiadów nie udziela, historiami się nie dzieli. Król dżinsów i mebli (to producent marki Big Star i współwłaściciel firmy Com.40) nie szuka rozgłosu. W końcówce lat 80. wraz z Wiesławem Kosterą założył Helvepol, spółkę, która miała zajmować się importem odzieży zza granicy. Wśród niej były szwajcarskie dżinsy – w 1990 roku marka Big Star pojawiła się na polskim rynku na podstawie praw do dystrybucji. Szybko zaczęto produkować je w Polsce – produkcja w Kaliszu ruszyła juz rok później. W 1994 roku rodzi się polsko-szwajcarska spółka joint venture Big Star Limited, szybko zamieniona w Big Star Limited Polska. Ich fabryka obrosła już legendą – organizowano tam pokazy mody, koncerty i zakrapiane szampanem imprezy, pojawiały się same gwiazdy.

Obecnie marka ma ponad 260 sklepów polskich i zagranicznych. Bajołek majątek zbił też na sofach, fotelach i zestawach wypoczynkowych produkowanych dla Ikei. Dla nich uruchomił w Kaliszu ogromną szwalnię, która specjalizuje się w szyciu grubych tkanin. Cechują go bezkompromisowość, umiłowanie do dobrej jakości połączonej z wielką sprzedażą i masową produkcją. O klienta dba: „IKEA doceniła to, że realizowałem dostawy na czas i wykonywałem produkty według jej standardów".

Więcej o biznesie mody w autorskich e-bookach Fashion PR Talks. Pobierz za darmo >>

Ilustrację tytułową wykonała Elena Ciuprina