Jak zrobić karierę w branży mody? – success story – część I

Praca w branży modowej wiąże się z ogromną konkurencją i jest okupiona ciężką pracą. Jeśli to cię nie zniechęca, zobacz, co młodym adeptom radzą businesswoman świata mody. O tym, jak wejść w branżę fashion, rozmawiam z: Julią Turewicz (SHOWROOM.PL), Martą Teodorowską (The Icon Agency), Karoliną Gadzimską (niezależnym doradcą, niegdyś związaną z LaManią), Marianną Szeib (do niedawna Dior, dziś Face to Face Paris), Dominiką Łukoszek (modologia), Ludmiłą Drzewiecką (Fashion Management Club) i Magdaleną Jasińską (100% Retail & Fashion).

Julia Turewicz, Showroom: w branży modowej znalazłam się niejako przypadkiem

Związana z platformą SHOWROOM od początku jej istnienia, dziś jako Country Manager kieruje pracą całego zespołu platformy i współtworzy wizję rozwoju firmy. Od jakiegoś czasu szkoli też razem z Olką Kaźmierczak (w ramach wspólnego programu mentorskiego Fashion Talks SHOWROOM.PL) młodych projektantów i speców odpowiedzialnych za komunikację po stronie marek modowych. I uważa, że polscy przedstawiciele branży mogliby trochę popracować nad umiejętnościami z zakresu tzw. „twardego biznesu”, czyli: planowaniem, produkcją czy odpowiednim przygotowaniem produktu do sprzedaży.

Jakie było jej wejście w biznes modowy? „W branży modowej znalazłam się niejako przypadkiem. Byłam na studiach doktoranckich na psychologii i choć interesowałam się rozwojem branży modowej w Polsce, regularnie bywałam na targach i innych wydarzeniach z nią związanych, to raczej nie wiązałam swojej przyszłości z modą. Jaśka i Michała znałam jeszcze z liceum i kibicowałam im, kiedy usłyszałam o pomyśle na SHOWROOM.

Na samym początku Jasiek poprosił mnie o pomoc w poszukiwaniu ciekawych polskich projektantów. Temat rozwijał się tak dynamicznie, że już po kilku tygodniach zaproponowali mi dołączenie do zespołu, który w tamtych czasach składał się z Michała, Jaśka i dwóch programistów. Na początku zajmowałam się relacjami z projektantami, dzięki czemu dobrze poznałam ich potrzeby i dużo nauczyłam się o funkcjonowaniu całej branży. Na tamtym etapie najważniejszym zadaniem było przekonywanie marek do idei SHOWROOM-u, który był czymś nowym i mało jeszcze znanym. Nasza pozycja na rynku szybko jednak rosła, a zespół się powiększał i kiedy stworzyliśmy dedykowany dział sprzedaży, zostałam jego managerem.

Kluczowe stały się dla mnie wówczas takie zagadnienia jak zarządzanie zespołem czy wprowadzanie i koordynacja procesów. Gdy na początku zeszłego roku wyszliśmy na rynek niemiecki i musieliśmy przejść przy tym reorganizację całości struktur, udziałowcy powierzyli mi prowadzenie całej macierzystej platformy SHOWROOM, co wiąże się z koordynacją pracy naszych wszystkich sześciu działów, planowaniem strategii i, rzecz jasna, pilnowaniem budżetu”. 

Gdy pytam ją o to, czy z perspektywy czasu twierdzi, że była to najlepsza z możliwych ścieżek, odpowiada zdecydowane „tak” i podkreśla, że od początku bardzo wierzyła w potencjał SHOWROOM-u, chociaż bywało ciężko. Dziś zresztą również nie brakuje jej wyzwań: „Ponieważ naszym celem jest sukcesywne wchodzenie na kolejne rynki, będę musiała pomóc zastosować tam doświadczenie, które zdobyliśmy w Polsce, jednocześnie biorąc pod uwagę lokalną specyfikę. Wreszcie przydadzą się te lata studiów psychologii międzykulturowej. Kolejnym wyzwaniem będzie przekonywanie europejskich marek do wejścia na polski rynek”. 

Czego Julia radzi wystrzegać się, kiedy jest się na samym początku swojej drogi w branży fashion? Myślenia, że praca w branży modowej jest lekka, łatwa i przyjemna. A także – braku rzetelności. 

Karolina Gadzimska, niezależny doradca: przed 30-tką stwierdziłam, że albo teraz albo nigdy

Po 4 latach z La Manią (gdzie pełniła funkcję dyrektora ds. marketingu i PR-u) rozpoczęła własną działalność pod swoim imieniem i nazwiskiem. Jak długo dojrzewała do tej decyzji i co ostatecznie na nią wpłynęło? „Praca w La Manii pozwalała mi się stale rozwijać, była ekscytująca i poszerzała moje kompetencje nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Dlatego ta decyzja należała do bardzo trudnych” – zdradza Gadzimska i zaraz dodaje: „Tak naprawdę kluczowym momentem były moje urodziny – te ostatnie przed 30-stką – stwierdziłam, że albo teraz, albo nigdy”.

Według niej branża mody należy do bardzo specyficznych i cechuje się dużą dynamiką, w której niekoniecznie każdy się odnajdzie. Jednocześnie jest to biznes, który potrzebuje różnych cech charakteru i kompetencji. „Osobiście wiem, że umiejętność pracy pod presją czasu jest bardzo przydatną cechą, tak samo jak zarządzanie czasem. Trzeba być dobrze zorganizowanym i być w stanie szybko reagować na różne sytuacje i zmienne, których jest bardzo wiele. Często pracujemy z osobami o bardzo silnych osobowościach, jasnych wizjach i sprecyzowanych planach działania – naszym zadaniem jest dopasowanie się do dynamiki, którą cechuje się branża mody, a to często należy do dużych wyzwań” – przyznaje.

Ścieżka kariery? Nie tak klarowna, jak mogłoby się wydawać

„Idąc na studia, nie wiedziałam, co chcę robić i w czym mogę być dobra. Myślałam o ASP (pomijając fakt, że jestem anty-talenciem) i AWF-ie, jako, że całe życie uprawiałam sport. Moi rodzice jednak nakłonili mnie do studiowania Zarządzania i Marketingu i za to im dzisiaj muszę podziękować. Nie tylko okazało się, że jest to kierunek, który mi się podoba, ale taki, który na pewno przyda mi się w życiu i w biznesie. Po licencjacie myślałam długo, w czym chciałabym się specjalizować i wtedy znajomy polecił mi studia w Monako – szczerze mówiąc, to najbardziej zachęcił mnie fakt, iż przez 300 dni w roku jest tam słonecznie. Oczywiście ponownie okazało się, że moda – od strony biznesowej – jest dla mnie ekscytująca. Dopiero wtedy nabrałam pewności, że właśnie z tym chcę związać swoją przyszłość.

Od razu po studiach wróciłam do Polski na wakacje, ale w między czasie znajomy zaproponował mi pracę w magazynie <<Art&Business>>. Tam udało mi się namówić wydawcę do poświęcenia mi dwóch rubryk: Zarządzanie Marką Luksusową oraz Sztuka w Kreacji. Powoli zaczęłam budować swoją pozycję i dzielić się z odbiorcami zdobytą na studiach wiedzą. Wdrażając się w realia polskiego rynku, szybko zrozumiałam, że jedyną marką, dla której chciałabym naprawdę pracować, jest La Mania – jeśli nie tam, to planowałam rozwijać się zagranicą. I tak też pewnego dnia otrzymałam telefon od Joanny Przetakiewicz czy nie chciałabym zasilić jej szeregów. Decyzję podjęłam w ułamku sekundy”.

Zapytana o studia, Gadzimska twierdzi, że bardzo przyczyniły się do tego, co robi dziś. Kluczowy był jednak – jak sama zauważa – zbieg czasu i to, co działo się w Polsce po jej powrocie z Monako. „Wróciłam w momencie, gdy temat luksusu z perspektywy zarządzania dopiero się pojawiał. Wkrótce KPMG wydał pierwszy raport o rynku marek luksusowych w Polsce, a moja specjalizacja sprawiła, że stałam się ekspertem w tej dziedzinie (mimo, że dopiero raczkowałam)”. Tym, którzy nie są pewni, co chcą robić w przyszłości, sugeruje wybranie takiego kierunku, który nigdy się nie przedawni i który pozwoli im się wyspecjalizować: „Dziś zbyt wiele osób zna się na wszystkim, a my potrzebujemy ekspertów” – argumentuje. Ci zaś, według niej, powinni budować swoją pozycję już na wczesnym etapie swojej kariery: „Dziś możliwości są nieograniczone – założenie swojego bloga to kwestia kilku minut. Instagram wbrew pozorom niekoniecznie nadaje się tylko do zdjęć typu selfie, ale jest potężnym narzędziem do budowania swojego wizerunku. Nie bójmy się również walczyć o swoje marzenia czy pragnienia – uważam, że dla chętnego nic trudnego – pamiętajmy jednak o tym, że nie wszystko nam się należy i czasem warto, szczególnie na starcie, obniżyć swoje oczekiwania względem doświadczenia, które możemy zdobyć”. 

Błędy – najlepsze, co może ci się przytrafić

Naszą rozmowę Gadzimska kończy bardzo uniwersalną myślą, o której często zapominamy, w wyniku czego szybko tracimy motywację do działania: „Z perspektywy czasu wiem, że popełnianie błędów to najlepsza rzecz, która może się nam przydarzyć na drodze rozwoju. To, gdzie będziemy i jak się rozwiniemy jest rezultatem tego, jak na nie reagujemy i co z nich wynosimy. To, jak rozwiązujemy swoje problemy, może być naszą drabiną do sukcesu”.

Marta Teodorowska, The Icon Agency: tamten czas to prawdziwy rollercoaster

Marta Teodorowska skończyła specjalizację PR i CI na Dziennikarstwie i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. „Moje studia od początku sprofilowane były na PR. Dlaczego je wybrałam? Bo szukając swojego miejsca wśród standardowych kierunków, nic nie brzmiało równie pociągająco, egzotycznie i twórczo jednocześnie” – zdradza. I opowiada dalej:

„Pod koniec studiów przeprowadziłam się z Wrocławia do Warszawy, gdzie po dogłębnym research’u miejsc, w których chciałabym pracować, nie przypadkiem trafiłam do Aliganzy. Spędziłam tam ponad 3 lata, poznając branżę PR w od podszewki, przechodząc przez wszystkie możliwe szczeble wtajemniczenia, dużo się ucząc, wchodząc coraz głębiej w warszawski mediowy świat fashion i beauty, odpowiadając za coraz to ciekawsze marki. 

W odpowiednim momencie dostałam propozycję stworzenia i poprowadzenia działu PR w nowopowstałej wówczas platformie, skupiającej polskich projektantów – SHOWROOM.PL. To było duże wyzwanie, ale dość sprawnie przeszłam od wątpliwości do realizacji nowego etapu zawodowego i tak na ponad 2 lata wraz z całą ekipą SHOWROOMU-u stanęłam po stronie promocji polskiej mody, która w tamtych czasie dopiero raczkowała. Praca nad jednolitym wizerunkiem platformy, mając pod sobą kilkaset różnych brandów, eventy, sesje zdjęciowe, przekonanie do polskiej mody mediów, co było jednym z moich głównych zadań, było nie lada wyczynem, ale patrząc z perspektywy czasu, również moim osobistym sukcesem. Tamten czas to prawdziwy rollercoaster, tak pewnie stwierdzi większość osób, która miała możliwość pracować w start up’ie. Dużo nauki, samodzielności, walki, ale i dużej satysfakcji”.

Kiedy przyszedł pomysł na własny biznes? W zasadzie już na etapie Aliganzy, ale dopiero po 2 latach w SHOWROOM-ie Teodorowska zdecydowała się działać… i  połączyła siły z Agnieszką Antosik, która w SHOWROOM-ie pracowała po stronie sprzedaży i marketingu. The Icon Agency założyły w 2015 roku. Dziś mają na koncie współpracę z markami takimi jak: Converse, Zalando, Pandora, Uterque, Marks&Spencer, Dior, Maybelline, Yves Saint Laurent, Lancôme, Giorgio Armani, Urban Decay, Kiehl’s.

Musisz czerpać z tego autentyczną radość

Tym, którzy zaczynają i mają ambicje pracować z najlepszymi, Teodorowska radzi przygotować się na naprawdę ciężką pracę. Dziś – jak zauważa – wejście w branżę mody od strony komunikacji wiąże się z dużą konkurencją, a tym samym – wysokimi kompetencjami i intuicją, jaką trzeba się wykazać. „Sama branża wymusza na nas niemal 24 godzinny system pracy, do tego dochodzi budowanie relacji z bardzo szerokim spektrum osobowości, a każda z nich musi Ci zaufać, poczuć, że nie chodzi tu tylko o przemycenie swojego produktu. A co najważniejsze? Tobie naprawdę nie może tylko o to chodzić, a to oznacza, że musisz naprawdę szczerze lubić pracę z ludźmi, nawiązywanie nowych relacji, poznawanie i znajdowanie się w nowych sytuacjach społecznych. Musisz czerpać z tego autentyczną radość. Jeśli nie czujesz, że to Twoja droga, lepiej od razu zacznij szukać innego kierunku, bo PR to RELACJE, od których wszystko się zaczyna” – przestrzega.

Część 2 wywiadów – rozmawiamy z Magdaleną Jasińską (organizatorką 100% Retail & Fashion), Dominiką Łukoszek (autorką bloga modologia), Ludmiłą Drzewiecką (Fashion Management Club) i Marianną Szeib (do niedawna Dior, dziś Face to Face Paris). 

Jeśli zastanawiasz się, czy branża mody jest dla ciebie, koniecznie sprawdź nasz najnowszy e-book. Znajdziesz w nim sylwetki topowych influencerów i praktyków, dowiesz się, na co postawili na etapie rozwoju swojej kariery i rozwiejesz wszelkie wątpliwości w związku z branżową nomenklaturą zawodową.

Ilustruje Elena Ciuprina