Moda ma kota na punkcie kota

Pamiętacie baśń o kocie w butach? Sprytne zwierzę najpierw zażyczyło sobie dość oryginalnego ubioru, a potem zupełnie odmieniło życie swojego pana. Podobnie jest z kampaniami modowymi. Kot w towarzystwie ubrań? Sukces gwarantowany.

Koty rządzą światem nie od dziś. W Starożytnym Egipcie otaczano je szczególnym kultem. Ruda Orangey, która grała u boku Audrey Hepburn w „Śniadaniu u Tiffany'ego", dostała za tę rolę PATSY Award, czyli Oscara dla zwierząt i miała rzeszę fanów oraz całkiem niezły dorobek filmowy. Socks, ulubieniec Billa Clintona, nazywany Pierwszym Kotem Ameryki, dorobił się własnego komiksu i serii znaczków pocztowych. Wieść niesie też, że Ernest Hemingway z myślą o swoich dachowcach kupił krowę, by te piły każdego ranka świeże mleko. Wraz z rozwojem internetu nastąpiło apogeum miłości do kotów. Wykształcili się koci celebryci, którzy co chwilę pojawiają się w filmikach, memach czy instagramowych zdjęciach. Na pewno znasz zdecydowaną większość z nich. Lil Bub z wiecznie wystawionym językiem, Venus o dwóch twarzach, Shironeko, co cieszy się, jak śpi, i oczywiście Grumpy Cat to tylko skromna reprezentacja kociej armii.

Z KOTAMI JEST JAK Z DZIEĆMI

Zdaje się, że na punkcie psów czy ptaków świat nie ma aż takiego kota. Skąd więc wielkie zainteresowanie konkretnie dachowcami? Badania naukowe wyjaśniają, że to kwestia instynktu opiekuńczego, który odczuwamy wobec tych wyniosłych zwierząt. Dzieje się tak dlatego, że podświadomie przypominają nam niemowlaki: koty mają w końcu mały, wklęsły nos, wielkie oczy i są niewielkiego rozmiaru. Miłość do nich jest więc wrodzona. Na pewno nie bez znaczenia jest też sierść – badacze podkreślają, że skoro sami mamy włosy, to podobają się nam zwierzęta podobne do nas w tej kwestii. Koty są również niesamowicie ekspresyjne, dzięki czemu łatwo ulegają antropomorfizacji, czyli spokojnie można im przypisywać ludzkie cechy i zachowania. Dlatego nas bawi kot w garniturze, który czyta do kawy poranną gazetę. Inna teoria mówi, że koty głównie kupują introwertycy i przy okazji to właśnie oni najczęściej korzystają z internetu. Poza tym przyciągają też kocie cechy, takie jak niezależność, tajemniczość i inteligencja. A także to, że są po prostu ładne. Zestaw cech i bodźców idealnych, czemu więc miałoby zabraknąć kotów w modzie?

CAT-WALKS I CAT-SHIONISTAS

Okazuje się, że kot to naprawdę modny dodatek. Instagramy mruczą i się łaszą, Miu Miu momentami zamienia się w Miau Miau, Grace Coddington rysuje dla „Vogue'a” koty w punkowych ubraniach, Karl Lagerfeld ma swoją Choupette, a Jessica Mercedes Karla. Nie wspominając już o ubraniach z kocim motywem, od których aż roi się w sklepach. To jednak wciąż za mało. Prawie trzy lata temu redakcja portalu Fashionista.com primaaprilisowo żartowała, że planuje otworzyć nowy serwis, w całości poświęcony kotom w modzie – Cat-shionista. Związana z portalem Leah Chetnikoff zapewniała, że znajdą się tam między innymi kocie wywiady i sesje. Redakcja zresztą kilkukrotnie tworzyła kolaże, w których do najciekawszych kampanii modowych dołączała zestaw kotów. Mulberry, Kenzo, Alexander Wang czy Stella McCartney – zwierzaki były wszędzie. Beż żartów już w 2014 roku powstał w Londynie magazyn poświęcony na poważnie modzie i kotom: „Puss Puss Magazine”. Skoro koty okazały się wdzięcznymi modelami, zaczęły pojawiać się w edytorialach. Swoją łapkę odcisnęły m.in. w „Vogue Paris”, „Numero” czy „Dazed and Confused”. „Elle Taiwan” poświęciło nawet jedną z okładek Hello Kitty, która pozowała w różowej sukience, zalotnie wysyłając całusa wszystkim czytelnikom. Z kotami do obiektywu fotografa uśmiechały się najważniejsze modelki i najpiękniejsze kobiety, od Vivien Leigh, poprzez Claudię Schiffer, aż po Sashę Pivovarovą i Carę Delevingne. Był też cat-walk z prawdziwego zdarzenia. W 2013 r. na pokazie Tracy Reese jedna z modelek niosła na rękach Lily, kotka na smyczy. Widownia była zachwycona, a projektantka przyznała potem, że do stworzenia kolekcji zainspirowało ją wszystko, co ją otacza. Nawet zwierzęta. Bez kota pokaz byłby więc niekompletny.

NIE TYLKO DO REKLAMY KOCIEJ KARMY

Niesłabnącą sławą cieszy się wciąż wyglądająca na wiecznie niezadowoloną Grumpy Cat. Kotka wystąpiła swego czasu w sesji magazynu „Time”, gdzie pozowała na cukierkowym tle ze zwierzęcymi okładkami pisma. Zabawne zdjęcia szybko obiegły internet, a jedno z nich zostało przerobione na reklamę Prady. Okazało się, że nadawałaby się do niej świetnie i szkoda, że taka współpraca nie wydarzyła się naprawdę. Za to już specjalnie dla portalu Refinery29. com kotka wystąpiła w filmiku ubrana od łapek do głów w kolekcję United Bamboo. Prawdziwą karierę w modzie robi Choupette, ulubienica Karla Lagerfelda, i grzechem byłoby o niej nie wspomnieć. W przerwie od jadania krewetek ze srebrnych półmisków pozuje z Kendall Jenner albo Laetitią Castą, zalicza okładkę „Vouge Brazil” z Gisele Bundchen i występuje w kampanii kosmetyków „Shupette" Shu Uemura stworzonych we współpracy z jej „tatą”.

Ale nie tylko ona sprzedaje w branży mody. Duet czarnych kotów pojawił się w kampanii Lanvin na jesień-zimę 2009. Ostatnio koty wzięły udział się w wiosenno-letniej kampanii Sandro. Na jednym z czarno-białych zdjęć Mica Arganaraz, pozuje w parku trzymając w rękach kociaka, a redaktorzy rozpływają się w zachwytach. Co ciekawe, mimo deklarowanej zewsząd miłości do kotów, zdaje się, że w kampaniach to jeszcze nie do końca wykorzystany potencjał. Często pojawiają się za to... psy. Longchamp, Louis Vuitton, Mulberry, Jimmy Choo, Dior, Tommy Hillfiger to tylko jedne z marek, które zatrudniły do sesji czworonogi. Ale u niektórych jest też cała Arka Noego. U Ralph Lauren wielbłądy, u Kenzo ryby, z Mulberry sowa. Bvlgari szczyci się lwem, modelki Stelli McCartney pozują w otoczeniu jelonków i lisów. Skoro jednak moda ma kota na punkcie kota, może warto wpuścić nieco więcej dachowców na modowy statek? Pamiętajcie, że kot w towarzystwie ubrań to sukces gwarantowany.

Więcej o PR-ze w autorskich e-bookach Fashion PR Talks. Pobierz za darmo >>

Ilustrację tytułową wykonała Elena Ciuprina