Modowe influencerki radzą: traktuj współpracę z nami jak długofalową inwestycję. Wybieraj mądrze, analizuj wartości i konsekwencje, ufaj.

To, że połowa marketerów w kraju wyczuła już, że influencer marketing to przyszłość marketingu i chciałaby jak najszybciej nawiązać współpracę z wpływowymi osobami, jest oczywiste. Ale jak do tego typu współpracy odnoszą się sami influencerzy?

Ciekawych wniosków dostarcza raport Hash.fm. Jaki rodzaj współpracy osoby tworzące treści w internecie preferują? Oto pierwsza trójka: bycie ambasadorem marki, testy i recenzje produktów, akcje specjalne. Koniecznie sprawdźcie też raport przygotowany w ramach projektu Komu Komunikacja – dowiecie się z niego, jak wygląda współpraca PR-owców i digital influencerów i jak ważną rolę we współczesnym świecie pełni content marketing z wykorzystaniem liderów opinii. Tak, to lektura obowiązkowa. Do tej listy dopiszcie też (i weźcie sobie do serca) poniższe dwa mini-wywiady, w których Gosia Boy oraz Kasia Szymków (znana jako Jestem Kasia), szczerze opowiadają o swoich doświadczeniach z markami modowymi czy reprezentującymi je PR-owcami.

To jak to jest z tą współpracą? Jakie plusy i minusy mogłybyście wymienić?

Kasia Szymków: Zanim zacznę wytykać innym błędy, chciałabym zaznaczyć, że sama też nie jestem czysta jak łza, gdyż z racji ilości maili jakie trafiają do mojej skrzynki, czasami trzeba się naczekać na moją odpowiedź, co z punktu widzenia PR-owca na pewno jest moją wadą. 

Gosia Boy: Z perspektywy czasu na duży plus oceniam długofalowe relacje z rzetelnymi agencjami PR, z którymi mam przyjemność współpracować od lat. To nie są przypadkowe akcje, tylko kampanie realizowane świadomie, w trosce o spójny wizerunek marki, wiarygodność i zadowolenie obu stron. W tym momencie kierunek, który wyznacza ścieżkę PR-u zagranicą, to mocna analiza rynku pod względem współpracy z influencerami, którzy wyróżniają się (i nie mam tu na myśli liczby followersów) oraz są ekspertami w swoich dziedzinach.

Dla większości marek selektywnych, z którymi współpracuję, liczy się: profil czytelnika, jakość prezentowanych treści, otoczenie, w którym zostanie zaprezentowany ich produkt, wartości, które przekazywane są na blogu.  

Jeśli chodzi o minusy, to zdarza się, że problemem jest brak umiejętności komunikacji oraz wiedzy na temat influencerów. Tu głównym źródłem są portale plotkarskie. Dotyczy to zwłaszcza domów mediowych, w których pracownicy w większości nie rozumieją rynku nowych mediów. Dla wielu liczy się wyłącznie tabelka w Excelu i wypełnienie jej. 

Kasia Szymków: Cieszę się z możliwości współpracy z markami modowymi, gdyż takie propozycje współpracy to raptem 1/3, jak nie 1/4 wszystkich, jakie otrzymuję na maila. Większość proponowanych akcji jest spoza działu mody, a część z nich nie ma nic wspólnego z tematyką bloga, więc nieraz przeżywam szok, że ktoś naprawdę widzi sens w proponowaniu mi pewnych działań. 

Tak więc współprace stricte modowe to czasami rarytas. Najbardziej cieszą mnie te z markami, które ceniłam już wcześniej. Co mam z takich projektów? Zapewniają rozwój mojego bloga – dzięki nim zyskuje także na znaczeniu w branży. W przypadku udanych realizacji agencje, które prowadzą projekt, odzywają się ponownie przy okazji innych działań z tą samą lub inną marką.

Zawsze daję z siebie wszystko, by klient był zadowolony, ale także by moi czytelnicy nie czuli się w jakiś sposób przytłoczeni przez reklamę. Zależy mi na tym, by nawet wpisy sponsorowane były naturalne i typowe dla bloga. 

Agencja jest pośrednikiem pomiędzy mną a klientem i w przypadku różnicy zdań w trakcie projektów nieraz wolałabym rozmawiać bezpośrednio z klientem, gdyż mam wrażenie, że czasami agencje niedosłownie przekazują moje argumenty, przez co czasami nie udaje się przekonać klienta do mojej racji. To ja znam mojego bloga oraz moich czytelników najlepiej, więc wiem, co sprawdzi się najlepiej, dlatego oczekiwałabym czasami nieco więcej zaufania  

Zdarza się, że agencja jest tylko i wyłącznie łącznikiem pomiędzy mną i klientem, bo oprócz przekazywania informacji dosłownie nic nie robi. Super, jeśli przychodzi z fajnym, dopasowanym do bloga tematem akcji, ale bywa tak, że to ja mam wymyślić cały plan działania lub nawet kilka jego wariantów, które następnie agencja zaproponuje klientowi, a zatem równie dobrze mogłabym sama zwrócić się do klienta z tym pomysłem.

Lubię, gdy działamy wspólnymi siłami, urządzamy burzę mózgów, dyskutujemy nad najlepszym rozwiązaniem, bo to już zupełnie co innego. Parę razy nadziałam się na takie coś, że agencja pozbierała moje pomysły i już się nie odezwała, więc szkoda zachodu. Co innego jednak w przypadku, gdybym to ja chciała wyjść z propozycją współpracy do klienta, bo znając agencję go obsługującą, mam znacznie większe szanse na kontakt i zainicjowanie współpracy. W tym wypadku starania z mojej strony, propozycja pomysłów itd. jest już zupełnie inną sprawą. 

Gdybyście miały ocenić polski rynek – co jest ok, co jest problemem, co agencje powinny poprawić, to zwróciłybyście uwagę na…

Gosia: Cieszy rosnąca świadomość profesjonalnego podejścia do współpracy z influencerami. Dobra organizacja, szybkość akceptacji materiałów do publikacji, otwartość na własne pomysły. Do poprawy jest komunikacja oraz poszerzenie wiedzy o rynku, patrzenie szerzej, niż tylko przez pryzmat portalu plotkarskiego.

Kasia: Gdy agencja lub bezpośrednio klient zwraca się do mnie w sprawie współpracy, oczekuję, że mniej więcej zna mój blog, mój styl i sposób prowadzenia bloga oraz jego kanałów społecznościowych, a zatem już na wstępie powinna wiedzieć, co na pewno nie ma najmniejszych szans na publikację. 

Często w mejlach w sprawie współpracy czytam coś w stylu: „Uwielbiamy Twój styl i bardzo się z nim utożsamiamy", po czym okazuje się, że asortyment sklepu czy styl marki nie ma zupełnie nic wspólnego z tym, co pokazuję na blogu, więc już wtedy wiem, że albo był to mejl rozesłany do setki innych osób, albo ktoś liczy, że może po przeczytaniu kilku miłych słów zgodzę się na wspólne działania.

Warto też tu wspomnieć o współpracy barterowej, która nadal budzi wiele kontrowersji. Z przyjemnością pomagam młodziutkim polskim markom, które dopiero się rozwijają, a ich styl jest mi bliski, jednak gdy barter proponuje duża znana marka czy sieciówka (nie luksusowe, ale zwykłe marki), która na dodatek ma nawet konkretne oczekiwania za taką formę wynagrodzenia, czuję się wykorzystywana. To tylko pokazuje brak świadomości w temacie albo brak szacunku do pracy blogerów.

Kolejna sprawa – gdy już dojdzie do współpracy, niestety często jest tak, że wstępne założenia współpracy diametralnie różnią się od tego, co ma być realizowane. Wiele razy przeżywałam rozczarowanie, bo początkowo fajnie zapowiadający się projekt nie miał nic wspólnego z moimi wyobrażeniami. 

A najlepsza współpraca w waszym dotychczasowym portfolio i dlaczego?

Gosia: Bardzo cenię sobie współpracę z zapachami Chloe, może dlatego, że są dla mnie bardzo ważne, towarzyszą mi od dawna. To wielka przyjemność reprezentować w Polsce Chloe Girls. Patrząc na ostatnie miesiące, cieszę się niezwykle z udziału w globalnych kampaniach Louis Vuitton dla UNICEF czy DIESEL #LoveChallenge przy współpracy z D.H. Vitkac. 

Kasia: Niestety, najlepsze case’y nie należą do marek z branży mody, ale mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną. Jako fanka podróży cieszę się, gdy współpraca wiąże się dodatkowo z wyjazdem (niekoniecznie zagranicznym! Polska także ma tyle wspaniałych zakątków) np. w miejsce siedziby marki lub na jakiś event specjalny marki. Podczas takich wyjazdów i ja jestem zadowolona, i obserwatorzy są bardziej zainteresowani materiałem z niecodziennego miejsca, a co za tym idzie, klient także zyskuje dodatkowy rozgłos.

Kiedy taka współpraca nie ma szans „zagrać” w waszym przypadku?

Gosia: Gdy chodzi o ilość, a nie o jakość. Wyznacznikiem mojej pracy jest zawsze jakość i w tym temacie nie uznaję kompromisów. 

Kasia: Kiedy ktoś prosi mnie o opublikowanie jakiegoś gotowca lub notki prasowej. Na blogu publikuję jedynie autorskie materiały lub takie, w których realizacji miałam spory wkład.

Co powinny sobie wziąć do serca marki, które chcą budować lepsze relacje z influencerami?

Gosia: Patrzcie na współpracę z influencerami jak na długofalową inwestycję, wybierajcie mądrze, analizując pracę, wartości, konsekwencje. 

Kasia: Jak już wspomniałam w pierwszym punkcie – większe zaufanie do influencera, z którym chce się współpracować. Niestety często podczas realizacji jakichś projektów nie odczuwam, że to współpraca, lecz zwykłe zlecenie, które mam zrealizować dokładnie pod wizję klienta, która nie zawsze jest najlepsza. Wtedy tracę radość z działania i mam ochotę jak najszybciej zamknąć projekt i przejść dalej.

Dość dobrym przykładem takiego uporu klienta, który nie wyszedł mu na dobre, było opublikowanie na moim Instagramie w ramach współpracy nie tego zdjęcia, które ja uważałam za najbardziej odpowiednie, lecz tego, które upatrzył sobie klient i się go kurczowo trzymał. Może nie zdobyło ono jakiejś bardzo małej liczby polubień, jednak za jakiś czas dodałam bez okazji to zdjęcie, które ja uważałam za lepsze, i zdobyło 3 razy więcej lajków. Wiem, że świat się na lajkach nie opiera, ale to najlepszy sposób, jaki przychodzi mi do głowy, by zobrazować to błędne myślenie niektórych marek lub agencji. 

Rada od teamu Fashion PR Talks? Pobierz nasz najnowszy ebook „Influencerzy – jak i kogo pozyskiwać do promocji marki mody" i zaplanuj efektywną współpracę z blogerami.

Ilustruje Elena Ciuprina