Niestandardowe kampanie, którymi warto się inspirować

Według raportu domu mediowego Codemedia w 2014 roku branża mody w Polsce wydała ponad 187 mln złotych na reklamę, z czego ponad 50% zainwestowanych zostało w magazyny, 21% w telewizję, a 9% w internet. Resztę środków przeznaczono na outdoor, kina, gazety i radio. Tymczasem analizy Infolinks pokazują, że prawie 90 % internautów cierpi na „ślepotę banerową”, czyli nie zauważa banerów reklamowych w sieci, a według At Media tylko około 30 % widzów śledzi reklamy telewizyjne. Biorąc pod uwagę powyższe dane warto pomyśleć kreatywnie i wykorzystać potencjał niestandardowych akcji.

Pomysł na wagę złota

Kipiące złotem wystawy i katalogi luksusowych domów towarowych. Bezpieczne i sprawdzone od lat, mające skłonić ludzi do zakupu kosztownych podarunków dla najbliższych. A co gdyby… odwrócić ten schemat? Harvey Nichols z pomocą agencji Adam&Eve/DDB stworzył zintegrowaną kampanię bożonarodzeniową „Sorry, I Spent it on Myself”(Przepraszam, ale pieniądze wydałem na siebie), której osią były prezenty o wartości maksymalnie 2 funtów dla rodziny, m. in. ładnie zapakowane wykałaczki oraz bajeczne kreacje podarowane samym sobie.

Centrum handlowe postawiło na kampanię opartą wyłącznie o PR i social media. Zaraz po rozpoczęciu przedsięwzięcia Harvey Nichols oraz „Sorry, I spent it on myself” stały się trendem na Twitterze. Kampania zdobyła Grand Prix w 4 kategoriach: Promo, Press, Film oraz Titanium i Integrated w najbardziej cenionym konkursie branżowym – Cannes Lions.
Wnioski? Odmienność jest w cenie: jeżeli konkurenci komunikują miłość, rodzinność i tradycję we wzruszających obrazach, to nie zaszkodzi zastanowić się nad tym, co nas od nich odróżni. Odrobina humoru jest przy tym wskazana.

Kolekcja niedrogich prezentów przygotowanych do kampanii „Sorry, I spent it on myself”. Cały nakład, czyli 20 000 sztuk, został sprzedany w ciągu zaledwie 3 dni.

I jak Instagram

Do promocji linii ubrań i dodatków sygnowanych Barbie, marka Mohito wykorzystała wsparcie biznesowego giganta, firmy Mattel, a także media społecznościowe i kilka „selfie boxów”, pudełek na lalki wielkości człowieka. PR Girl Mohito, Martyna Foremna przyznaje, że dzięki promocji hashtagu #mohitolovesbarbie wśród zaprzyjaźnionych celebrytek i blogerek marce udało się dotrzeć z akcją do szerokiego grona klientek.

Ogromnym wsparciem była dla nas firma Mattel oraz obsługującej ją agencji Tailor Made PR. Linię ubrań i akcesoriów prezentowaliśmy równoległe w showroomach Mohito oraz nowopowstałym showroomie Barbie.

- komentuje akcję Martyna Foremna.

Powyższe pokazuje, że dobry pomysł zawsze znajdzie wsparcie wśród silnych partnerów biznesowych i międzynarodowych marek, a także uznanie zaskoczonych akcją klientek.

Sylwia Nowak, Maffashion i Anna Skura opublikowały zdjęcia z koszulkami z linii Mohito inspirowanej Barbie oraz z showroomu Barbie na swoich profilach na Instagramie.

W oparciu o DNA marki

Claim La vida es chula (życie jest fajne) marki Desigual to dobry pretekst do niestandardowych kampanii. Hiszpańska sieciówka urządza tzw. „Undie Parties”. W dzień rozpoczynający okres wyprzedaży 100 pierwszych osób, które przybędą do wskazanego przez nich sklepu, otrzyma za darmo dowolne ubranie. Warunek jest jeden: trzeba przyjść w bieliźnie. Rzecznik prasowy Desigual, Manel Jadraque uważa, że najważniejsze jest stworzenie różnych doświadczeń w sklepie.

Dajemy ludziom szansę zdobycia kolorowych i zaskakujących kolekcji podczas zabawy. Nasza marka to zaproszenie do życia, dlatego chcemy inspirować wszystkich ludzi, aby wyrażali coś innego, nowego nosząc nasze ubrania. Chcemy skrócić dystans między nami, a klientami.

- mówi Jadraque.

Pozytywne emocje zawsze są w cenie. Dodatkowy element zaskoczenia – zrób coś z nami, dołącz do społeczności, to dobry argument dla chcącego się bawić klienta.

Fani Desigual z San Francisco tuż po Undie Party.


Wniosek? Dziś nie wystarczy już tylko jednokierunkowy komunikat reklamowy. Konsumenta warto zaangażować. Dzięki nieoczywistym działaniom marka pojawia się tam, gdzie są jej odbiorcy, buduje swoją rozpoznawalność, ale też zwiększa prawdopodobieństwo medialnego buzzu. Każda akcja odbiegająca od standardu jest zwyczajnie, po ludzku, ciekawsza od tego, co typowe.