Od bloga do profesjonalnego serwisu o biżuterii

W ciągu roku założyłam pierwszy w Polsce autorski blog o biżuterii, nawiązałam współpracę z największymi markami, a teraz tworzę profesjonalny serwis o biżuterii. Do miejsca, w którym jestem doprowadziły mnie jasna wizja i konsekwencja. Przy okazji, jestem Agata i jestem Sroką z Picapica.pl.

Historia Pica Pica

Studia na poznańskim UAP-ie zostawiły mnie z tytułem Magistra Sztuki ze specjalnością  Działania Przestrzenne. Studiowałam rzeźbę przez pięć lat. Marzyłam, by pracować ze studentami, robić doktorat i zostać asystentką, po czasie może nawet profesorem…Niestety, taka kariera wymagała etatu, którego Rektor nie miał, ale walczył, żeby mnie zatrzymać – zaproponował mi pracę w Biurze Promocji Uczelni. Tam jednak uważają, że jeśli jesteś świeżo po studiach to masz zerowe umiejętności i lepiej, żebyś się nie odzywała. Po pewnym czasie straciłam energię do przekonywania ludzi, że jest inaczej. Ale w mojej głowie od jakiegoś czasu wędrował kapitalny pomysł. Kiedy więc pewnego dnia rzeczywistość uczelniana dopiekła mi ponad moje siły, chwyciłam za telefon i spotkałam się z moją siostrą, Katarzyną (dyplomowanym fotografem). Opowiedziałam jej o mojej koncepcji stworzenia pierwszego polskiego profesjonalnego bloga o biżuterii. Zapytałam czy chciałaby zrobić dla mnie pierwsze zdjęcia. Ale już po pierwszej sesji zdjęciowej, dyskusjach o tematach, rozwiązywaniu problemów z WordPressem wiedziałam, że serwis stworzę właśnie z Katarzyną.

Serwis Picapica.pl to pierwszy blog o biżuterii w Polsce

3xK (koncepcja, kompozycja, konstrukcja)

Nasza koncepcja była jasna: chciałyśmy stworzyć specjalistyczny blog o biżuterii. Nie było drugiego takiego w polskiej blogosferze, więc nie miałyśmy się na kim wzorować. Uznałyśmy: będziemy wyznaczać trendy. Zaczęłyśmy od wymyślenia nazwy i misji.

  • Nazwa: Pica Pica (to łacińska nazwa sroki zwyczajnej – ptaka, który słynie z zamiłowania do błyskotek)
  • Misja: Profesjonalnie pisać o biżuterii. Wierzyć że są ludzie, dla których to będzie atrakcyjne.

Następnie stworzyłyśmy plan. Tworząc bloga warto zastanowić się nad czterema ważnymi rzeczami:

  1. Komunikacja, czyli komu i w czym pomagam? Pomagamy kobietom interesującym się biżuterią zainspirować się i zorientować w świecie biżuterii. Tym, które chcą się wyróżnić, pokazujemy mniej znanych projektantów.
  2. Kim jest czytelniczka? Nasza czytelniczka to przede wszystkim młoda kobieta. Przez „młoda” nie rozumiemy wieku, raczej stosunek do technologii: czyta blogi, śledzi media społecznościowe. Jest towarzyska – nie chcemy samotniczek, więc w tekstach powołujemy się na sytuacje społeczne, rodzinne. Mieszka w mieście, więc możemy pisać o tramwajach, pociągach, miejskich atrakcjach. Jest uczuciowa – ma rodzinę lub marzy o jej założeniu, chce mieć porządny związek, więc do etapów związku też możemy się odwołać przy pisaniu tekstów. Chce być indywidualna i tę indywidualność trzeba w niej docenić. Szuka „swojego głosu” w modzie, biżuterii, hobby. Nie jest „typowa”. Kocha piękne rzeczy (więc nie tylko o biżuterii pięknej możemy pisać), a co ważniejsze, uwielbia dzielić się pięknem (opowiadać o nim).
  3. Słowa marki, czyli po czym poznać, że tekst pochodzi od nas: Sroka – określenie autorki bloga, ale także czytelniczki. „Sroko droga”, „Sroko moja”, „Sroko kochana” – do czytelniczek zwracamy się bezpośrednio; „Śliczne, śliczne, błyszczy, błyszczy” – emocjonalny zachwyt nad biżuterią; Serduszko szybciej pika, pika – jak wyżej: zachwyt nad biżuterią.
  4. Wartości marki, czyli co jest dla nas ważne: Pica Pica to „odkrywanie” przed czytelniczkami nieznanych projektantów, marek. Także odkrywanie tajników powstawania biżuterii, jej historii. Nie chcemy po prostu pokazać, chcemy odkryć; Profesjonalizm i rzetelność (nie piszemy z głowy). Jeśli nie spędzamy czasu na jakimś wydarzeniu osobiście, robimy porządny research. Z naszego artykułu czytelniczka ma się dowiedzieć czegoś, czego nie znajdzie nigdzie indziej!; Indywidualność – to jest blog! Piszemy o własnych odczuciach, własnych opiniach, nie „przetwarzamy newsów”. Raczej filtrujemy je przez nasz autorytet i wiedzę.

Współpraca komercyjna

Szukając partnerów do współpracy zadałam sobie kluczowe pytanie: czy sprzedaję medium czy własną pracę? Bo jeśli– jeszcze – nie jestem medium, reklamodawcy i tak mogą chcieć ze mną współpracować, ponieważ potrafię pisać, fotografować. Po prostu nie chcą mojego bloga. Ten wniosek to było olśnienie. Przyszedł czas na przygotowanie się do współpracy.

Zaczęłam od zrobienia listy firm z którymi chciałybyśmy współpracować – takich, z jednej strony liczących się na rynku, z drugiej podzielających nasze wartości. Najpierw musiałam zamienić nasze pomysły w produkty, które chcieliby kupić: artykuł, sesja zdjęciowa, wspólny wyjazd na branżową imprezę. Dołączyłam też inspiracje, by klienci mogli sobie zwizualizować nasz pomysł – przecież firmy nie wiedzą jeszcze jakie mamy umiejętności, propozycje terminu wyjazdów oraz kosztorys. Tak opracowana oferta (pięknie przygotowana graficznie), trafiła na maile firm.

Od razu zaopatrzyłam się w CRM, czyli system do pilnowania relacji z klientami. Na razie darmowy – w naszym przypadku to HubSpot CRM. Dlaczego? Program pilnuje, żebym wysłała maile do wszystkich z listy, potrafi mi powiedzieć, czy ktoś mojego maila otworzył, kliknął w link. No i pozwala przydzielać zadania, żeby żaden mail nie pozostał bez odpowiedzi.

Ostatni ważny krok to terminowe odpowiadanie na maile i „nie odpuszczanie”, czyli wysyłanie kolejnych pomysłów na współpracę, nawet jak ktoś się nie odzywa.

Po dwóch dniach od opisanej wyżej pracy odezwał się Apart i zaprosił nas na spotkanie do swojej siedziby. To nasze pierwsze poważne spotkanie biznesowe z dużą marką biżuteryjną. Stresowałyśmy się, ale nie znaczy to, że nie byłyśmy dobrze przygotowane: świetnie nam się rozmawiało, zostałyśmy potraktowane jak doradcy i wyszłyśmy ze spotkania z kilkoma świetnymi pomysłami na współpracę.

Co wymyśliłyśmy? Lecimy z Apartem w podróż do Londynu. Przygotowujemy dla nich filmik, artykuł, zdjęcia. Wszystko zgodnie z naszą filozofią i… w terminie. To bardzo istotne, zwłaszcza, że daty mamy zwykle wpisane w umowie. Niestety, bardzo często słyszę od firm, że blogerzy „gwiazdorzą” – co jest niefajne, bo potem firmy wkładają blogerów i vlogerów do jednego wora, mając wszystkich za olewusów. 

Apart był bardzo zadowolony z efektów współpracy i po powrocie od razu planowałyśmy z nimi kolejne działania.

Cały czas dbałyśmy też o systematyczne publikowanie nowych treści i wysoką jakość materiałów. Dzięki temu nawet firmy, które nie były gotowe nam zaufać od dnia pierwszego, odezwały się niedługo potem. Po kilku miesiącach zaczęłyśmy współpracę z m.in.: W.KRUK, YES oraz mniejszymi markami, konsekwentnie realizując założenia opisane wcześniej.

Systematyczność popłaciła. Wysyłanie ofert, spotkania z klientami, budowanie relacji dały nam po roku 40 sponsorowanych artykułów. Poczułyśmy z Katarzyną, że to właściwy moment, żeby zrobić kolejny krok – powiększyć bloga do profesjonalnego serwisu i… zwiększyć redakcję. Wtedy też zrezygnowałam z pracy, założyłam działalność gospodarczą i zostałam mikroprzedsiębiorcą. 

Kulminacja czyli powiększenie stada

Pica Pica to dla mnie praca ale również ogromna pasja. Biżuteryjnych tematów jest tak wiele, że nie dawałyśmy rady same wszystkiego przerobić. Lato spędziłyśmy zatem na planowaniu tej zmiany. Wtedy pojawiły się nowe problemu: jak dotrzeć do specjalistów i zaproponować im współpracę (przecież na razie nie mamy budżetu żeby im płacić), czy zdołamy zorganizować tak duże stado – to przecież ogromna odpowiedzialność, co zrobić, żeby każdy artykuł nie był z „innej bajki”?

Chcemy ludzi z pasją, którzy znają nas i nasz styl. Zamiast więc szukać na zewnątrz, zaczęłam od opublikowania ogłoszenia na naszych kanałach społecznościowych: szukamy ludzi z pasją, którzy chcą się tą pasją dzielić. Niekoniecznie mamy na początku pieniądze, co każdemu jasno piszemy. To daje nam spory podgląd na to, kto rzeczywiście chce z nami pracować. Okazuje się, że tych ludzi jest naprawdę dużo, a wśród nich są: polscy jubilerzy, historycy sztuki i dziennikarze z zagranicy.

Narzędzia do współpracy, czyli jak zgrać rozproszoną redakcję

Wybrałyśmy siedmiu redaktorów. Każdy jest specjalistą w innej dziedzinie, każdego kręcą inne tematy. Wakacje spędziłyśmy na docieraniu się i wyborze narzędzi do skutecznego komunikowania się, bo ludzie są z Poznania, Warszawy, Londynu.

Nasz wybór padł na Google Docs jako platformę pisania, do tego Trello do zarządzania zadaniami. Każdy artykuł jest w Trello osobną kartą, która przechodzi od etapu koncepcji (relacja z targów w Londynie) przez plan, pisanie, redakcję (przecinki! oraz styl), publikację (dobór ilustracji, słowa kluczowe, tagi w serwisie) i promocję (zajawka na FB, ewentualna płatna promocja). Każdy artykuł jest mini-projektem. Wtedy też stworzyłyśmy listę tematów i kalendarz redakcji.

Aby uniknąć rozbieżności w stylach tekstów, stworzyłam „Przewodnik po stylu Pica Pica” czyli zbiór zasad , który ma na celu pokazanie redaktorom jak mają pisać, żeby było widać, że tekst pochodzi od nas. Poradnik okazał się świetnym rozwiązaniem. Dzięki niemu nie muszę każdemu osobno pisać wytycznych do artykułu tylko wysyłam nasz Przewodnik i od tego momentu każdy redaktor zawsze ma pod ręką potrzebne wytyczne tj.: ile znaków ma mieć tekst, jak zawracać się do czytelniczki korzystając z listy podstawowych zwrotów czy jak przygotować zdjęcia do artykułu.

W momencie kiedy to piszę, rozbudowany serwis Picapica.pl skończył tydzień. Nadal jesteśmy na etapie przedstawiania redakcji naszym czytelniczkom, nadal analizujemy, co można poprawić, ale widzę już, że całość przynosi efekty. Jesteśmy sroczą redakcją i rośniemy. 

Więcej pomysłów na biznes w podręcznikach Fashion PR Talks, pobierz za darmo >>

Zobacz, czego teraz uczymy >>

Ilustrację tytułową wykonała Elena Ciuprina