Polityka ubraniowa

Przed nami wybory parlamentarne. Politycy dwoją się i troją, by zrobić na nas jak najlepsze wrażenie. Zobaczmy, kto wizerunkiem potrafi zrealizować polityczny program.

Pod wizerunkową lupę wzięliśmy przedstawicieli najważniejszych komitetów wyborczych do Sejmu. Sprawdziliśmy wszystkie odstępstwa od schematu klasycznego stopniowania, za duże marynarki, brudne buty, źle zapięte guziki. Wynotowaliśmy to, co dobre.

Beata Szydło

Przedstawicielka PIS wizerunek ma dość niespójny i chaotyczny. Czasem się stara, czasem nie, jednego razu wyjdzie, innego – niezbyt. W Lubinie pokazała się w schludnym, niebieskim kostiumie i zrobiła dobre wrażenie. Jej wygląd mówił: „Jestem tu dla was, jestem jedną z was", a nie „Jestem wyżej". Wcześniej w Krakowie prezentowała się w białej koszuli i czarnej pikowanej kurtce, przez co przypominała prędzej polonistkę, niż panią polityk. Beata Szydło z garderoby powinna wyeliminować zestaw: jasnobrązowa marynarka plus kwiecista bluzka, w jakim pojawiła się w Brzeszczach. W nim wyglądała po prostu biednie.

  

Taką kurtkę może lepiej zostawić na mniej oficjalne wyjścia?

Takie żonglowanie stylizacjami może przyprawić o zawrót głowy. Są pewne podrygi w dobrym kierunku, ale szybko poprawny wizerunek zostaje przysłonięty tym kulejącym. Radzimy popracować nad spójnością.

Ewa Kopacz

Całkiem nieźle ze związku z modą wychodzi PO. Szycie na miarę, dobre materiały, subtelne dodatki. Czasem tylko brak umiaru. Ewa Kopacz tak często pojawiała się w swojej niebieskiej marynarce, że dorobiła się fanpage’a, a złośliwi nazywają ją „panią kanarzycą”. Jednak mimo drobnych gaf, Kopacz zdaje się rozumieć modowy savoir-vivre. Odpowiednie dopasowanie i kolory, ostatni guzik w marynarce rozpięty. Jeśli wybiera brąz, to tylko na niektóre okazje. Do czerni podchodzi ostrożnie. 

Ewa Kopacz i jej wielki granat

Premier Kopacz powinna jednak przejrzeć swoją szafę, nawet jeśli niebieski to jej ulubiony kolor. Od tego nadmiaru wyborcy mogą zacząć sądzić, że ma innych ubrań, a granat zacznie tracić swą moc dodawania kompetencji. 

Janusz Korwin-Mikke

Styl lidera partii KORWiN, czyli Janusza Korwin-Mikkego, jest już jego marką: charakterystyczny wąs, stalowe garnitury, oryginalna muszka, lekkie niechlujstwo. I podczas obecnej kampanii nie rezygnuje z wyglądu, którym dociera do młodszych wyborców. Pozwolił sobie jednak tym razem na pewną awangardę – koszulę z krótkim rękawem w ananasy, w której przemawiał latem. Dobrał do niej okulary z logo partii na szkłach. Dość ryzykownie, a jednak wielbiciele piali z zachwytu.

Korwin-Mikke w wersji letniej

Korwin-Mikkego żadne zasady się nie trzymają. Co ciekawe, wizerunkowe ubytki – które w każdym innym przypadku zostawiałyby solidne rysy – jego młodemu elektarotowi zdają się zupełnie nie przeszkadzać. Plus za charakterystyczną muszkę, która z przewidywalnej stała się jego marką. 

Marcelina Zawisza

Partia Razem nie ma konkretnego lidera, ale ostatnio była reprezentowana w radiowej Trójce przez Marcelinę Zawiszę. A tam: biała bluzka z głębokim dekoltem, kolczyk w nosie, rozwiane włosy. Bardziej dyskoteka, niż polityka.

Partia Razem nie lubi oficjalnego wyglądu. Marcelina Zawisza po lewej

Rada dla Razem: Jeśli partia chce być brana na poważnie, powinna zainwestować w cały sztab stylistek. Nikt nie zagłosuje na ludzi, którzy nie potrafią zapanować nad własnym wizerunkiem. Co przecież jest prostsze od rządzenia krajem.

Janusz Piechociński

Jeszcze do niedawna Janusz Piechociński z PSL paradował w smutnych garniturach i z opadającym kołnierzykiem. Ostatnio postanowił popracować trochę nad wizerunkiem i polubił bardziej dopasowane marynarki w jaśniejszych odcieniach, do których dobiera czerwony krawat. Na wesoło.

Odmieniony Piechociński, przynajmniej na zdjęciach promocyjnych

Kolorowe ubrania Piechocińskiego zdają się dodawać mu animuszu, a przy okazji ocieplają jego wizerunek. Trzeba tylko zadać sobie pytanie, czy jeśli tak dalej pójdzie, wyborcy nie dostaną w końcu mdłości

Barbara Nowacka

Swoimi stylizacjami woła o pomstę do nieba z kolei Barbara Nowacka ze Zjednoczonej Lewicy. Polityk, która do wszystkiego nosiłaby wielki medalion, wyruszyła na początku października busem w trasę po kraju. Zanim jednak wcisnęła gaz do dechy, przemawiała przed pojazdem na konferencji prasowej. Tam zaprezentowała się w czarnej marynarce, słabo uszytej szarej dresowej sukience i żółtych wiązanych botkach. Nie jechała na biwak, ale miejmy nadzieję, że przynajmniej było jej wygodnie. 

Dama z medalionem, czyli Barbara Nowacka

Pani Nowacka, tak się nie robi. Żółte botki i rozciągnięta sukienka to brak szacunku dla zgromadzonych słuchaczy. W ten sposób nie zdobywa się poparcia i nawet najlepszy program tu nie pomoże. 

Paweł Kukiz

Paweł Kukiz dalej jest wierny swojemu wizerunkowi i gdyby mógł, to wszędzie chodziłby w moro i skórzanej kurtce. Ale nie może, więc pokazuje się w pogniecionych ubraniach, brudnych butach i źle skrojonych garniturach. 

Paweł Kukiz choć chce być politykiem, nie ma zamiaru wyglądać jak żaden z nich

Wizerunek Kukiza krzyczy: „Pomocy". Nie wróży to dobrze jego PR-owi i jeśli polityk szybko nie zatrudni kogoś, kto poda mu pomocną modową dłoń, cały czas będzie brany za „krzykacza w katanie". 

Ryszard Petru

Petru z Nowoczesnej zmienił ostatnio styl „pana burmistrza” na bardziej młodzieżowy. Nie daje sobie zawiązać krawata na szyi i poznał nowego kompana: kolor niebieski. Ma jednak chyba tendencję do popadania ze skrajności w skrajność, bo czasami zdarza mu się jednak podchodzić zbyt luźno do kwestii wizerunkowych.

Podwinięte rękawy, brak krawata – to będzie rozmowa o polityce czy jedzeniu?

Ogólna ocena jest jednak badzo dobra. Petru nieco się odmłodził zmianą wyglądu – i prawidłowo. Całość jest schludna, a dzięki luźniejszemu podejściu do wizerunku może zyskać przychylność szerszej grupy wyborców. Oby tylko nie przekroczył granicy, w której podwinięte rękawy staną się synoninem zbyt kumpelskiego podejścia do elektoratu.

Odpowiednia koszula potrafi pomóc wygrać wybory, źle dobrane buty nieco zmniejszyć szanse. Nie można podczas oficjalnej przemowy pozwalać sobie na bazarowe żółte botki, plamy na koszuli, zbyt mocne dodatki czy chaos. To brak szacunku do słuchacza, a wygląd mówi: „Nie chce mi się, nie mam czasu, nie wiem co tu robię". I chociaż polityk dwoi się i troi z przekazaniem swoich poglądów, to mało kto będzie go słuchał lub weźmie na serio. Nawet najlepszy program może być rozdeptany brudnymi buciorami. Strój wpływa na postrzeganie ludzkich kompetencji – mówiono już w latach 50. Moda to tuba do mówienia. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie wpisywać krzyżyk przy nazwisku waszego faworyta.

Zdjęcie pochodzą z oficjalnych fanpage'y polityków