PR Girl wychodzi za mąż, czyli o tym, że RSVP tak samo ciężko dostać od wujka, jak od celebryty

Jeśli podejść do tego metodycznie, planowanie wesela niczym nie różni się od organizowania średniej wielkości branżowego wydarzenia. Dokładnie z takim założeniem rozpoczęłam przygotowania do najważniejszego dnia w swoim życiu – w końcu kto, jak nie doświadczona PR Girl będzie wiedział najlepiej, jak zadowolić wszystkich gości!

Płomienne wyznanie miłości z ust ukochanego to marzenie każdej przyszłej panny młodej. Wypowiadając z ekstazą słowa „tak, tak, tak!”, mało która z nas zdaje sobie sprawę, jak wielkie staje przed nią wyzwanie. Gdy opadły pierwsze emocje po zaręczynach, na moich barkach spoczęła lwia część procesu planowania wesela. Przemawiały za tym konkretne argumenty: „Kochanie, przecież masz za sobą kilkanaście eventów! Kto, jak nie ty, będzie wiedział najlepiej, jak się do tego zabrać!”.

Wtedy to do mnie dotarło. Skoro ogarnęłam już tyle fajnych imprez, z pokazem Anji Rubik dla Mohito na czele, to z organizacją przyjęcia dla najbliższych też nie powinnam mieć większych problemów. Do akcji „Wesele” podeszłam więc projektowo.

Krok 1. RESEARCH

Przed każdym nowym projektem, podpatruję jak podobny temat ugryźli wcześniej inni. Chodzę na pokazy, przeglądam strony internetowe, albumy… W przypadku ślubu inspiracje podane są jak na tacy. W ich dostarczaniu niepodzielnie króluje Pinterest, na którym znajdziecie miliony propozycji fryzur, sukni, winietek, bukietów, dekoracji i całej reszty ślubnego entourage. Jak zdecydowana większość przyszłych panien młodych, pierwsze kroki skierowałam na jedne z dziesiątek targów ślubnych – trochę z ciekawości, licząc jednak skrycie, że za jednym zamachem uda mi się załatwić kwestie florystki, tortu, a może nawet fotografa. Jeśli z perspektywy czasu mogłabym coś doradzić: omijajcie takie imprezy szerokim łukiem! Kakofonia disco-polo mieszająca się z zapachem uwiędłych kwiatów i nie pierwszej świeżości ślubnych wypieków, doprawiona przeglądem klaunów (!) (ktoś w końcu musi zadbać o komfort naszych najmłodszych gości) i wystawionych na manekinach sukni rodem z serii „Moje wielkie cygańskie wesele” mogą skutecznie zniechęcić Was do całej idei zamążpójścia. O wiele bardziej miarodajne jest posiłkowanie się doświadczeniami najbliższych przyjaciół.

KROK 2. OPRACOWANIE BUDŻETU

Praca dla firmy o ugruntowanej pozycji ma to do siebie, że nie trzeba szczypać się o każdą złotówkę. Jaki szampan dla gości? Najdroższy! W którym hotelu zamówić im noclegi? W najlepszym! Gdy jednak w grę wchodzą własne, odkładane w pocie czoła zaskórniaki, kwestia ich rozdysponowania nie jest już taka oczywista. Dla PR Girl nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Wystarczy telefon i lista kontaktów lub nazwisk, na jakie można się powołać, żeby każdą rzecz załatwić szybciej i, co najważniejsze, taniej. Fajną imprezę w niekonwencjonalnej oprawie można zorganizować już w kwocie kilkunastu tysięcy złotych. Co jednak w sytuacji, gdy weselna wizja przerasta zasoby portfela? Patrz punkt 3.

KROK 3. POSZUKIWANIE PARTNERÓW I USTALANIE LISTY GOŚCI

O dziwo, żadna firma alkoholowa nie wyszła do nas z propozycją barteru… W zamian znaczące wsparcie finansowe zaproponowali rodzice, wchodząc nie tyle w role partnerów, co raczej sponsorów całej imprezy.

Uwaga! Jeśli organizowaliście kiedyś większy event, to doskonale wiecie, że sponsorzy uwielbiają mieć własne zdanie – czytaj: lubią się wtrącać! Ominęła mnie co prawda batalia o umiejscowienie logotypów na ściance sponsorskiej, za to wcale nie mniejsze emocje wzbudziła kwestia zapraszania gości. Żegnajcie przyjaciele z podwórka, witajcie raz widziani wujkowie i ciotki! Argument „w końcu ja za to płacę” ucina wszelką dyskusję – nawet wówczas, gdy nie zostanie wypowiedziany na głos.

Prawdziwą zmorą będzie również próba uzyskania od gości RSVP. Okazuje się, że nie tylko celebryci i naczelne mają z tym problem…

KROK 4. SCOUTING LOKALIZACJI

Tutaj doświadczenie PR-owe przyda się najbardziej. Znajomość stawek, kruczków i potencjalnych zagrożeń pozwalają wybrać miejsce o najlepszym przełożeniu jakości na cenę. Ważne, by nie dać się zwariować i pamiętać, że wesele to nie gala dla VIP-ów. Gości trzeba potraktować wyjątkowo, dbając również o to, żeby nie poczuli się nieswojo. Kuchnia molekularna czy owoce morza doskonale sprawdzą się na evencie dla stylistów – wujek Andrzej o wiele chętniej wybierze jednak rosół i schabowego.

KROK 5. DOBÓR ODPOWIEDNIEJ EKIPY

Przez ostatni rok życzliwe koleżanki ochoczo raczyły mnie opowieściami o spalonych w dniu ślubu włosach, zagubionych w akcji sukniach ślubnych, spóźnionych fotografach czy alergiach wywołanych nieprzetestowanymi kosmetykami. Wiedziałam jedno: dobierając ekipę towarzyszącą mi w tym przecież najważniejszym dniu życia nie mogę polegać na przypadku. Z pomocą ponownie przyszedł notes z kontaktami. Wystarczyło kilka telefonów, żeby zrobieniem mnie na bóstwo zajęli się profesjonaliści, za których rzetelność poręczyli moi byli współpracownicy.

KROK 6. OBSŁUGA W TRAKCIE EVENTU

PR-owiec to zwykle gospodarz imprezy, który już przy drzwiach wita gości, a następnie dba oto, aby przez cały wieczór niczego im nie zabrakło. W przypadku naszego ślubu odpowiedzialność za sprawny przebieg przyjęcia scedowaliśmy na rodziców i świadków – sami nie będziemy w stanie nad wszystkim zapanować. Cel, jaki stawiam sobie na dwa miesiące przed imprezą, niczym nie różni się od tych, jakie realizowałam na swojej zawodowej ścieżce. Wraz z narzeczonym planujemy dostarczyć gościom rozrywki, jakiej oczekują od momentu otrzymania zaproszenia. Zamiast koncertu czy pokazu mody, tym razem będzie to widok zakochanej, doskonale bawiącej się na swoim ślubie młodej pary.