PR-owiec, czyli kto?

Pamiętacie pierwszą klasę podstawówki i lekcję pt. „ciekawe zawody”? Tato Kasi opowiadał, jak to jest być strażakiem i walczyć z ogniem. Mama Julki tłumaczyła działanie stetoskopu, a tato Romka opisywał proces tworzenia mebli. Jak dziś na tej samej zasadzie wytłumaczyć, na czym polega praca PR-owca?

Wbrew stereotypowi PR-ówki jako samotnej karierowiczki, w gronie znajomych PR Girls bez problemów znalazłam spełnioną mamę, która postanowiła pomóc mi w znalezieniu odpowiedzi na nurtujące mnie zagadnienia. W ogniu pytań Ani Pilip, PR Manager marek Lirene i Under 20, stanęła jej kilkuletnia córka Zosia. Zapytana o to, co robi mama, dziarsko odpowiada: „wypisuje do gazet, jakie kosmetyki są fajne!". Pierwsza próba i od razu zakończona sukcesem! Cóż, nie od dziś wiadomo, że dzieci to najlepsi obserwatorzy.

O wiele gorzej wygląda rozmowa z dorosłym. W życiu wielu z Was co roku powtarza się pewnie scenariusz porywających rozmów przy świątecznym stole. Próba wytłumaczenia wujkowi Andrzejowi, na czym polega praca PR-owca, z góry skazana jest na porażkę. „No i jak ci w tym Polskim Radiu? Mama mówiła, że pracujesz od rana do nocy – mam nadzieję, że chociaż dobrze płacą!” – usłyszała przy okazji rodzinnej imprezy Agnieszka Król, pracująca wówczas w jednej z dużych agencji PR w Krakowie.

Jak się okazuje, nie tylko starsze pokolenie ma problem z rozszyfrowaniem skomplikowanego skrótu. Licealna koleżanka Joanny Kaczorowskiej z Varsovia Lab na wieść, że ta postanowiła związać swoją przyszłość z PR-em, była święcie przekonana, że chodzi o... Przewozy Regionalne.

Faktycznie, obie dziedziny są związane z komunikacją, do której mam pociąg, jednak dotyczy on jedynie wymiany informacji, a nie transportu szynowego.

- śmieje się dziś Joasia.

W tym miejscu przypomina mi się anegdota z wizyty w gabinecie lekarza medycyny pracy, do którego wybrałam się ze skierowaniem na badania potrzebne na stanowisku „specjalisty ds. PR”. Pan doktor skrupulatnie przyjrzał się dokumentowi, spojrzał na mnie i na wiadomość, że firma LPP to potentat w branży odzieżowej wykrzyknął z przestrachem: „Pani Martyno,  ale czy praca przy produkcji nie będzie dla pani zbyt ciężka?!”

Z kolei dziadek Józef przyznał, że co prawda nie ma pojęcia, czym zajmuję się na co dzień, ale za to dosięgnął istoty PR-u:

Jesteś, jak to mówią, człowiekiem, który ma coś do powiedzenia.

Dziadek jest wyjątkiem, bo wśród starszych pokoleń PR wywołuje jednoznaczne skojarzenia z… zakonem pijarów. Gdyby dokładniej się temu przyjrzeć, rzeczywiście można doszukać się nawet pewnych podobieństw między PR-owcami i zakonnikami – jedni i drudzy pozostają w cieniu Klienta, o którym wiadomo, że jest nieomylny.

Rodzice Bereniki Teper z agencji Tailor Made PR na wieść, że córka przygotowuje „konferencje” w pierwszej chwili byli przekonani, że rola ich pociechy polega na dzieleniu się z audytorium swoimi przemyśleniami. Gdy okazało się, że Berenika, zamiast występować na pierwszym planie, skupia się na kwestiach organizacyjnych, byli zawiedzeni. Brzmi znajomo? Dla mnie bardzo. Gdy kiedyś nieopatrznie poskarżyłam się rodzicom na ból pleców po długim dniu spędzonym na przygotowaniu showroomu na wizytę stylistów, usłyszałam:

Dźwiganie pudeł i prasowanie ciuchów? Nie o takiej karierze dla ciebie marzyliśmy!

Uwagi rodziców, choć męczące, są jednak niczym wobec uszczypliwości rzucanych mimochodem w gronie znajomych. Trzy razy pomyślę, a dwa ugryzę się w język, zanim z moich ust padnie: „Ależ jestem dzisiaj zmęczona! Ta praca kiedyś mnie wykończy!”. Nie wynika to bynajmniej z wierności zasadom stoicyzmu, ale raczej obawy przed tym, co nastąpiłoby chwilę później. „Zmęczona? No tak, obiadki z blogerkami rzeczywiście muszą być straszliwie wyczerpujące!” (salwa śmiechu, kurtyna opada).

Zdjęcie tytułowe Style Stalker