Projektowanie jest usługą – rozmowa z Basią Metelską, Dyrektor Operacyjnym School Of Form

Czasy, kiedy artysta był oderwanym od rzeczywistości niebieskim ptakiem, dawno minęły. Dziś ma z biznesmenem więcej wspólnego, niż może się wydawać. O pragmatycznej wizji szkoły projektowej Marcie Buzalskiej opowiada Basia Metelska, Dyrektor Operacyjny poznańskiej School of Form, katedry wzornictwa Uniwersytetu SWPS.

Jak widzi pani swoją rolę w School Of Form?
Moja współpraca ze School of Form zaczęła się od pracy nad koncepcją studiów magisterskich, które planujemy otworzyć w roku akademickim 2016/17 – czyli od zadania bezpośrednio związanego z rozwojem uczelni. I też teraz jako Dyrektor Operacyjny oprócz tego, że zajmuję się scaleniem wszystkich zachodzących w SoF procesów: dydaktycznych, rekrutacyjnych, finansowych, administracyjnych, marketingowych itd., moim głównym zadaniem jest nadal dbanie o rozwój i jak najlepsze wykorzystanie potencjału SoF.

Była pani kuratorką Art & Fashion Festival. Jak bardzo różni się pani obecna praca w oświacie od kreowania wydarzeń na miarę AFF?
Głównym celem AFF była edukacja młodych ludzi i w tym kontekście te stanowiska są podobne. Zawsze powtarzałam, że Festiwal jest tak dobry jak ostatni uczestnicy jego warsztatów. Tak samo postrzegam SoF i każdą inną uczelnię: jesteśmy tak dobrzy, jak nasi absolwenci. Dlatego z taką radością obserwowałam prace dyplomowe zaprezentowane na Graduation Show – jestem dumna zarówno ze studentów, jak i całego zespołu.

Czy odchodziła pani z żalem z AFF?
Raczej z dumą i poczuciem dobrze wykonanej pracy. Pod moim kuratorstwem festiwal rozwinął się z jednego warsztatu w 2008 roku do siedmiu w 2013: od projektowania mody, biżuterii po fotografię czy ilustrację mody i pisanie o modzie. Na przestrzeni tych lat wzięło w nich udział kilkaset osób, kilkanaście wysłaliśmy do Central Saint Martins, wiele z nich tworzy dzisiejszą scenę mody, np. Jacob Birge, Ewa Stepnowska, Lilian Prym czy Robert Karger. Również to właśnie na moje zaproszenie na AF Open university po raz pierwszy pojawili się w Polsce zarówno Barbara Hulanicki, Andrew Bolton, Scott Schuman czy Nikolas Kirkwood. Oczywiście nic by się nie udało, gdyby nie wsparcie pani Grażyny Kulczyk.

Teraz wypuszczacie Państwo pierwszych absolwentów School of Form. Czym różnią się od swoich rówieśników po podobnych kierunkach, np. na łódzkiej ASP czy warszawskiej VIAMODA?
SoF jest uczelnią projektową, a nie artystyczną. Naszym głównym założeniem jest uczenie projektowania w połączeniu z humanistyką. Dlatego nasi studenci przechodzą kursy z antropologii, psychologii, socjologii czy filozofii. To daje im odpowiednie narzędzia, by projektować i prowadzić research, ale też by poznać potrzeby klientów. W ten sposób powstają wielopłaszczyznowe projekty, dotykające wielu problemów i zagadnień – takie, jak te, które można było zobaczyć podczas czerwcowego Graduation Show.

 


Kolekcja Marzeny Graczyk, wykorzystująca koronki klockowe, zaprezentowana na Graduation Show 

No właśnie. Końcoworoczny pokaz dyplomowy był otwarty. Demokratyzujecie modę?
Myślę, że wszystkim osobom pracującym w tej chwili w SoF: Wojtkowi Dziedzicowi, Agnieszce Jacobson-Cieleckiej czy prezesowi Voelkelowi, bardzo podoba się takie egalitarne podejście. Wybieg miał ponad 80 metrów – to prawie dwa razy tyle co zwykle, ale dzięki temu pierwszy rząd był bardzo długi. Siedzieli w nim też nasi studenci i ich goście: rodzice, przyjaciele, dzieci. Pierwszy rząd rzadko tak wygląda, zazwyczaj to miejsce zarezerwowane dla celebrytów. Otwarta wystawa prac semestralnych, którą urządziliśmy w SoF, również cieszyła się ogromnym powodzeniem, szczególnie wśród dzieci, które w ogóle nie chciały jej opuszczać. Myślę, że to co pokazaliśmy bardzo oddziałuje na wyobraźnię – odwiedzający mogli zobaczyć nie tylko końcowy produkt, ale też cały proces, który za tym produktem stoi.

Ale w pierwszym rzędzie siedziała przecież Grażyna Kulczyk, Gosia Baczyńska, Lidewij Edelkoort. Szczególnie to ostatnie nazwisko zwraca uwagę.
Wiem, że wydaje się to nieprawdopodobne, że światowy specjalista taki jak Li Edelkoort, działa również w Poznaniu, ale tak po prostu jest. Li bierze aktywny udział w życiu szkoły. Była obecna nie tylko na Graduation Show. Parę miesięcy wcześniej uczestniczyła w kolaudacjach, czyli w momencie dopuszczania prac do tego, by stały się otwartym przewodem licencjackim. Przyjechała na kilka dni i rozmawiała z każdym ze studentów na temat jego projektu. Miała także bardzo duży wpływ na program, jest jednym z pomysłodawców łączenia humanistyki z designem.

                                                                  Li Edelkoort o swoich wrażeniach z Graduation Show

Jak Wasz program ma się do rzeczywistości biznesowej? Czy studenci potrafią nie tylko stworzyć piękne rzeczy, ale też je sprzedać? Czy poradzą sobie na rynku pracy?
Ważnym filarem SoF jest współpraca z biznesem. Nasi studenci mają okazję pracować na prawdziwych case'ach gigantów polskiego rynku, np. LPP, IKEA, Schattdecor gdzie również odbywają staże. Mogą też uczyć się biznesu wdrażając własne produkty, dzięki specjalnemu programowi, który prowadzimy z Pakamerą. Dodatkowo wszyscy studenci muszą przejść przez specjalny moduł zajęciowy, w skład którego wchodzą ćwiczenia i wykłady z umiejętności biznesowych. Co więcej, poprzez pracę w warsztatach i samodzielne wykonywanie prototypów, mają oni dobrze opanowany warsztat rzemieślniczy. To daje im poczucie bezpieczeństwa wynikające z tego, że zawód mają dosłownie w rękach. Studentom specjalności Fashion design nie są obce rymarstwo czy kaletnictwo. Jesteśmy też jedyną szkołą wyższą w Polsce, która uczy robienia koronek klockowych. Poza SoF można się tego nauczyć w małej wsi w Małopolsce, w Bobowej. Umiejętność korzystania z rzemieślniczych narzędzi, tworzy w studentach szacunek do produktu, do wizji i do końcowego użytkownika. Myślę, że dzięki temu mają szansę, żeby sobie poradzić na wielu płaszczyznach i przy wielu różnorodnych zadaniach, jakie postawi przed nimi rynek pracy.


Wizyta studentów SoF firmie Dekoma, fot. Monika Rak

Jesteście już po dwóch egzaminach wstępnych na kolejny rok akademicki, trzecia tura rekrutacji rusza 27 lipca. Co by pani doradziła tym, którzy właśnie się do niej przygotowują?
Żeby się nie bać. Trzeba próbować, bo inni mogą w nas zobaczyć to, czego my sami jeszcze nie dostrzegamy. Nawet jeśli ktoś jest nieśmiały i nie do końca umie się zaprezentować, to absolutnie nie skreśla jego szans na dostanie się do SoF – później na studiach uczymy również wystąpień publicznych. Ważne dla nas jest to, by kandydat pokazał nam ciekawe projekty i pasję.

Czy jako była studentka ASP, widzi pani cząstkę siebie w tegorocznych absolwentach School of Form?
Na pewno czuję wspólnotę podobnych doświadczeń. Muszę przyznać, że w obecnej pracy bardzo cenne okazały się moje doświadczenia jako studenta wzornictwa, zarówno w Polsce jak i Szkocji. Szczególnie często wspominam Edinburgh College of Art. Do dziś pamiętam przerażenie z pierwszego dnia EcA, kiedy nie wierzyłam, że będę tam w stanie cokolwiek zrobić bez obcinania sobie palców. Nie zapomnę też końcowej satysfakcji z tego, że umiem nie tylko zaprojektować, ale też wykonać własnoręcznie krzesło. Takie doświadczenia ośmielają, pozwalają uwierzyć, że nic nie jest niemożliwe.

Studia na School of Form to koszt rzędu 12 tys. zł rocznie – spora suma. Czy to oznacza, że dajecie coś więcej niż inne szkoły?
Owszem, to sporo, ale nie da się prowadzić tego typu edukacji w niższej cenie. Studiujący u nas studenci dostają pełen pakiet narzędzi i umiejętności by odnieść sukces w życiu. School of Form ma jedne z bardziej zaawansowanych warsztatów w Polsce, a nasi wykładowcy to wysokiej klasy specjaliści. Jeśli porównamy nasze czesne do opłat za przedszkola prywatne w Poznaniu, które wynoszą około 900 złotych miesięcznie, to ta kwota przestaje szokować. Dodatkowo co roku SoF oferuje pulę stypendiów – ostatnią szansą, żeby je zdobyć jest właśnie egzamin 27.07.

Warsztat ceramiczny SoF, fot. Tomasz Wiech

Czy jako szkoła prywatna, dla której każdy student płacący czesne jest cenny, potraficie nadal zapewnić wysoki poziom kształcenia?
Myślę, że dobrą odpowiedzią jest to, co można było zobaczyć podczas Graduation Show. Czy to były dyplomy kiepskich studentów? Uważam, że opłaty za studia i wysoka jakość nauczania nie stoją w konflikcie. Skończyły się czasy, kiedy dobrą edukację można było dostać tylko w szkołach publicznych. Myślę, że przełomem jest to, że SWPS, którego częścią jest SOF, został pierwszym w Polsce prywatnym uniwersytetem. Szkoły prywatne mają taki plus, że są o wiele bardziej elastyczne i szybciej mogą się adoptować do potrzeb rynku. Edukacja w SoF jest płatna, ale należy to potraktować jak płatność jak za każdą inną usługę.

Czy dzisiaj opłaca się studiować design i projektowanie? Są marki, których założyciele nie tracą czasu na naukę i od razu przechodzą do działania.
Bardzo smutne jest stwierdzenie, że już nie warto się uczyć. Nie jest tak, że ucząc się zagadnień z jednej dziedziny, nie wykorzystamy tej wiedzy gdzie indziej. Ja sama mam dyplom z projektowania produktu, a na co dzień zajmuję się zarządzaniem, które według mnie jest bardzo bliskie projektowaniu. Dzisiaj projektuje się idee, strategie, przedsiębiorstwa, relacje międzyludzkie – wzornictwo to zawód przyszłości. Ucząc się jego metod, uczymy się też pewnego sposobu myślenia. Przez te cztery lata staraliśmy się, żeby nasi studenci nabrali jak największej świadomości siebie i żeby umieli wybierać w życiu to, co jest dla nich najbardziej rozwojowe. Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że studiowanie projektowania to niesamowita przygoda, która pozwala odkryć wiele niezwykłych rzeczy, także o sobie samym. Nie ma mowy, by był to zmarnowany czas.

Basia Metelska pełniła m.in. funkcję Dyrektor Marketingu i PR Starego Browaru, fot. materiały prasowe Stary Browar

BASIA METELSKA – ukończyła studia MBA na Berlin School of Creative Leadership oraz projektowanie produktu na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Jest stypendystką Edinburgh Collage of Art w Szkocji. Od kilkunastu lat wymyśla i realizuje lubiane i nagradzane interdyscyplinarne projekty. Najpierw w Mediolanie dla Jerszego Seymour, któremu również asystowała w wykładaniu podczas Vitra Design Workshops we Francji. Następnie reprezentowała Polskę na Design Mai w Berlinie, pracowała dla australijskiego Crumpler’a, potem w Los Angeles projektowała obwoluty cygar, które palił Tony Soprano w The Sopranos, jak i stołki na których siedział David Duchovny w The Californication. We Wrocławiu pomogła Almi Decor wykoncypować sieć sklepów FLO. W latach 2008-2013 Członek Zarządu, Dyrektor Marketingu i PR Starego Browaru w Poznaniu oraz Kurator Art & Fashion Forum by Grażyna Kulczyk. Lubi wystąpienia publiczne, przemawiała na m.in. Pecha Kucha w Tokyo, festiwalu Eurobest w Amsterdamie oraz targach Mapic w Cannes. W roku 2014 pracowała jako niezależny konsultant; poświęcając prawie każdą wolną chwilę na popularyzację rzemiosła haftu ręcznego, poprzez działalność ruchu Pola Parysek. Udana współpraca z jednym z klientów, Uniwersytetem Humanistyczno-społecznym SWPS, zaowocowała propozycją zostania Dyrektor Operacyjnym oddziału uczelni, którym jest School of Form.