Wszystkie gęby PR Girl

Nie lubię słowa PR-ówa, PR-ówka. Specjalista czy Manager ds. PR brzmi profesjonalnie, ale za to bez polotu. Do tej pory wolałam myśleć o sobie jako o PR Girl, ale nie dlatego, że hashtag #prgirl fajnie wygląda na Instagramie. Ten sposób definiowana pozwalał mi na mentalne zbliżenie do Eriki Bearman i Alicy Licht, niekwestionowanych guru w świecie PR-u mody, odpowiadających kolejno za komunikację marek Oscar dela Renta i DKNY. Obie panie uchodzą za ekspertki w swojej dziedzinie i choć przekroczyły już 30-tkę, to w przestrzeni publicznej wciąż funkcjonują jako PR Girls. Dlaczego więc zaczynam mieć z tym problem?

Dobór konkretnego słowa może znacząco wpłynąć na sposób odbioru naszego komunikatu. Przykłady? Kobietę podążającą za trendami możemy określić mianem „osoby modnie ubranej”, „modnisi” lub „fashionistki” – znaczenie niby to samo, za to wydźwięk odmienny. Idąc dalej, ten sam język, który stanowi podstawę komunikacji, może wcisnąć nas w ramy, w których często niekoniecznie chcielibyśmy się oglądać.

Przewijająca się przez media debata na temat nadawania wybranym zawodom nowych żeńskich form pokazuje, że polskie społeczeństwo wciąż ma problem – przynajmniej na poziomie języka - w określeniu, jaką pozycję powinny zajmować w nim kobiety. Najdobitniejszym przykładem jest przypadek ministry Muchy. Dlaczego ta kwestia wciąż budzi kontrowersje? Nazwy zawodów nie mają charakteru neutralnego – twierdzi dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W związku z tym, że termin PR Girl w naturalny sposób zwraca uwagę na płeć, powinno to iść w parze z konkretnym przekazem. Kobiety walczące o miano profesorek, polityczek czy politolożek mają w tym konkretny cel – chcą podkreślić swoją niezależność od mężczyzn już na poziomie nazewnictwa. Jaki cel może mieć PR Girl? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, ponieważ w kontekście mody „Girl” może aktywizować stereotyp pustej, uzależnionej od selfie i Instagrama dziewczyny, która marząc o kupnie nowej torebki Louis Vuitton, będzie całkiem poważnie rozważać pomysł sprzedania nerki.

W relacjach zawodowych na pierwszym miejscu pragniemy uchodzić za profesjonalistów w swych dziedzinach. Tymczasem, określając się mianem PR Girls same stawiamy się w pozycji osób, które ciężko traktować poważnie. „Girl” oprócz sporej dawki uroku razu implikuje przecież także niepewność, naiwność, roztargnienie. Zdaniem dr Majewskiej w słowie „kobieta” jest pewna dojrzałość, której oczekujemy od osoby, której planujemy powierzyć swoje interesy, a może i życie. Nie chciałabym leczyć się u osoby, która określa się jako „Girl”. To słowo zawiera w sobie element zabawy, ale z pewnością nie ciężkiej pracy.

A co na ten temat myślą osoby najbardziej zainteresowane tematem? W moim odczuciu „PR Girl” skraca dystans i brzmi bardziej dostępnie - uważa Kamila Andrychowicz, PR-ówka, która zajmowała się m.in. markami Topshop, Victoria’s Secret i Swarovski. Jeszcze bardziej entuzjastyczna jest Marianna Kupść, PR Manager w agencji Fluss - W świecie mody termin PR Girl sprawdza się idealnie. PR Girl nie tylko przełamuje barierę w komunikacji, ale i nadaje jej wyraźnego charakteru zgodnego z tym, co reprezentuje marka. Osobowość, charyzma, inteligencja i modna prezencja to cechy, które kojarzą mi się z określeniem PR Girl. W innym wypadku, mam wrażenie, mamy do czynienia z „panią od PR-u” co od razu nasuwa skojarzenia z typowo korporacyjną komunikacją, zdystansowaną, profesjonalną no i stety/niestety chłodną. Z kolei Małgorzata Kralkowska z agencji NCRS nie kryje sceptycyzmu – Określenie PR Girl uważam za deprecjonujące i mało poważne.

Opinie są spolaryzowane – i bardzo dobrze, bo pokazują, że potrzebujemy dyskusji! Debiut platformy Fashion PR Talks to doskonały pretekst, żeby dowiedzieć się, jak do kwestii nazewnictwa podchodzą inni praktycy komunikacji. Nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. I tu pojawia się kolejne pytanie z serii „Jak żyć” – dlaczego PR Girl, a nie PR Dude? Ale o tym, to może już następnym razem…