Strona główna Pielęgnacja

Tutaj jesteś

Dlaczego włosy się plączą? Przyczyny i jak temu zapobiec

Dlaczego włosy się plączą? Przyczyny i jak temu zapobiec

Pielęgnacja

Budzenie się z kołtunem z tyłu głowy albo wieczne szarpanie szczotką przy czesaniu potrafi odebrać całą radość z długich włosów. Ty też masz wrażenie, że Twoje pasma plączą się od samego patrzenia na nie? Z tego tekstu dowiesz się, dlaczego włosy się plączą i jak realnie ograniczyć kołtuny na co dzień.

Dlaczego włosy się plączą?

Na początku warto zrozumieć, co dzieje się z pojedynczym włosem, kiedy nagle zamienia się w supeł. Plączące się włosy zwykle mają naruszoną łuskę, są przesuszone, szorstkie i mało elastyczne. Końcówki haczą o ubrania, biżuterię i o siebie nawzajem, a każde kolejne tarcie tylko pogarsza sytuację. W pewnym momencie małe supełki zaczynają się łączyć i widzisz już nie jeden, ale cały kołtun we włosach.

Problem dotyczy zarówno dorosłych, jak i dzieci. Mocno narażone są włosy kręcone, falowane i bardzo długie, bo ich struktura naturalnie sprzyja plątaniu. Nie oznacza to jednak, że krótkie, proste kosmyki są bezpieczne. Jeśli są suche, rozjaśniane, niszczone prostownicą lub źle pielęgnowane, także zaczną się kołtunić i będą trudne do rozczesania. Dochodzą jeszcze czynniki zewnętrzne, jak wiatr, wilgoć czy grube swetry, które działają jak papier ścierny dla pasm.

Struktura włosa

Najważniejszą rolę odgrywa budowa włosa. Gdy łuski są gładko domknięte, pasmo przypomina śliską wstążkę i inne włosy po prostu po nim „spływają”. Kiedy brakuje nawilżenia włosów, łuski unoszą się, powierzchnia staje się chropowata, a każdy kosmyk łatwo o coś zahacza. Tak rodzą się małe sploty, które z czasem zamieniają się w trudne do ruszenia kołtuny.

Włosy kręcone i falowane mają jeszcze jeden problem: skręt. Zawinięty kształt sprawia, że pasma nie układają się równolegle, tylko krzyżują się w wielu miejscach. Jeśli są przy tym suche i pozbawione slipu, potrafią zrobić supeł już po kilku minutach od rozczesania. Gładkie, zdrowe włosy prostsze w budowie plączą się znacznie rzadziej, choć przy mocnych uszkodzeniach również szybko tworzą supełki.

Naturalne a syntetyczne pasma

Nie tylko Twoje własne pasma potrafią doprowadzić Cię do szału. Dopinane włosy, peruki czy treski też mają tendencję do kołtunienia. W przypadku włosów naturalnych, ale już obciętych i przyszytych do taśmy, główny problem polega na tym, że są to „martwe” kosmyki, które nie dostają sebum ani składników z krwi. Szybko się przesuszają, a bez olejków i odżywek stają się matowe, szorstkie i posklejane.

Przy włosach syntetycznych dochodzi jeszcze elektryzowanie. Tworzywa sztuczne zbierają ładunki jak swetry z akrylu, więc pasma od razu przyciągają się i splatają. Jeśli do tego nosisz je pod kurtką czy szalem, tarcie zrobi swoje i kołtuny na włosach pojawiają się błyskawicznie.

Najczęściej plączą się włosy suche, zniszczone, o uniesionej łusce – ich powierzchnia działa jak rzep, który łapie wszystko po drodze.

Jakie są najczęstsze przyczyny kołtunów?

Plątanie włosów rzadko jest „winą genów”. W większości przypadków odpowiada za nie codzienna rutyna, a raczej to, co w niej robisz źle. Warto przeanalizować krok po kroku swoje nawyki, bo często mała zmiana daje ogromną różnicę. Na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności, gdy pojawiają się skołtunione włosy?

Najczęściej w grę wchodzi połączenie kilku czynników. Włosy są już lekko przesuszone od stylizacji, do tego śpisz w rozpuszczonych pasmach, używasz mocnych detergentów i zapominasz o odżywce. Taki zestaw niemal gwarantuje kołtuny, szczególnie w okolicy karku i z tyłu głowy.

Wysoka temperatura i rozjaśnianie

Gorące powietrze z suszarki, prostownica nagrzana do maksimum i częste rozjaśnianie to najkrótsza droga do łamliwych, suchych kosmyków. Pod wpływem wysokiej temperatury łuski otwierają się, białka w strukturze włosa twardnieją, a pasmo traci elastyczność. Rozjaśniane włosy są dodatkowo osłabione chemicznie, więc zaczynają się łamać i strzępić na końcach.

Kiedy takich włosów nie zabezpieczasz kosmetykiem termoochronnym ani nie nawilżasz, szybko robią się porowate i tępe w dotyku. Każdy ruch szczotką, każde otarcie o kurtkę czy szalik wyciąga z nich kolejne mikrowłókna. W efekcie po kilku tygodniach czujesz nie gładką taflę, ale sztywny, plączący się puch.

Zbyt rzadkie i nieprawidłowe czesanie

Stare przekonanie, że „częste czesanie niszczy włosy”, wciąż potrafi narobić szkód. Włosy, których nie rozczesujesz regularnie, zaczynają tworzyć supeł przy suple. Każde kolejne mycie i spanie w rozpuszczonych pasmach dokłada swoją cegiełkę. Po kilku dniach powstaje jeden wielki kołtun z tyłu głowy, który trudno ruszyć nawet mocną szczotką.

Problemem jest też technika. Wkładanie szczotki od razu przy skórze i ciągnięcie jej w dół tylko zaciska supły i wyrywa włosy. Dużo bezpieczniej jest łapać pasmo dłonią, zaczynać rozczesywanie od końcówek i przesuwać się powoli wyżej. Gdy taki sposób wchodzi w nawyk, znikają większe uszkodzenia mechaniczne, a plątanie wyraźnie się zmniejsza.

Tarcie o ubrania, poduszkę i akcesoria

Zimą wiele osób zauważa nagłe pogorszenie kondycji włosów. Pojawia się elektryzowanie, mat, a do tego wieczne kołtuny w okolicy karku. Odpowiadają za to golfy, szaliki, grube kurtki i czapki, które cały czas ocierają się o pasma. Podobnie działa torebka na ramieniu czy masywny naszyjnik, który „szoruje” o końcówki.

Spanie w rozpuszczonych lub mokrych włosach też nie pomaga. W nocy cały czas zmieniasz pozycję, a pasma ocierają się o poszewkę. Jeśli jest z bawełny lub poliestru, efekt tarcia jest jeszcze większy. Rano widzisz poplątane włosy z tyłu głowy i wrażenie, że od wczoraj urosło Ci pięć nowych kołtunów.

Zła pielęgnacja i agresywne kosmetyki

Mocno odtłuszczające szampony z SLS/SLES, brak odżywki, przypadkowe maski bez dopasowania do typu włosów – to prosty przepis na suche, poszarzałe pasma. Jeśli do tego niedokładnie spłukujesz produkty, zostawiasz na długości piankę, lakier czy ciężkie serum silikonowe, włosy zaczynają się sklejać i splątywać.

Spienianie szamponu w stylu „gąbka do naczyń” też działa na ich niekorzyść. Szarpanie, kulenie włosów w jeden kłąb na czubku głowy czy szorowanie ręcznikiem po myciu narusza łuskę. Kosmyki stają się coraz sztywniejsze, bardziej chropowate i w efekcie każdy z nich chwyta się kolejnego.

Dieta i stan zdrowia

Kiedy włosy nagle zaczynają się łamać, matowieją i plączą, mimo że pielęgnacja jest w porządku, warto spojrzeć głębiej. Niedobory żelaza, cynku, witamin z grupy B czy białka mogą sprawić, że nowe włosy wyrastają cieńsze i mniej odporne na uszkodzenia. Podobnie działa anemia i niektóre choroby tarczycy.

Słabe, porowate włosy szybciej chłoną wilgoć z otoczenia, puchną i tracą gładkość. Wtedy nawet delikatny wiatr wystarczy, by pasma zaczęły się skręcać w małe supełki. Badania krwi i konsultacja z lekarzem potrafią w takim przypadku pomóc bardziej niż najlepsza maska.

Jak mycie wpływa na plątanie włosów?

Najwięcej kołtunów powstaje w łazience – nie na spacerze. To, co robisz z włosami przed myciem, w jego trakcie i tuż po, decyduje, czy po wysuszeniu będą sypkie, czy zamienią się w splątany puch. Wiele osób popełnia te same błędy, nie zdając sobie sprawy, że właśnie tam leży źródło problemu.

Właściwe mycie może natomiast działać jak wygładzający zabieg w salonie. Dobrze dobrany szampon wygładzający, odżywka domykająca łuski i delikatne odsączanie ręcznikiem potrafią wyraźnie ograniczyć powstawanie kołtunów już po kilku myciach.

Najczęstsze błędy przy myciu włosów

Jeśli Twoje włosy po myciu są jeszcze bardziej skołtunione niż przed, najpewniej robisz coś z poniższej listy. Wystarczy wyeliminować kilka złych nawyków, aby rozczesywanie po kąpieli zajmowało minuty, a nie pół godziny. Najczęściej obserwuje się takie błędy:

  • brak rozczesania włosów przed wejściem pod prysznic,

  • niedokładne spłukiwanie szamponu z długości i skóry głowy,

  • mycie zbyt gorącą wodą, która nadmiernie otwiera łuski,

  • brak odżywki lub maski wygładzającej po spłukaniu szamponu.

Do tego dochodzą jeszcze mocne ruchy podczas mycia i wycierania. Zamiast delikatnego masażu skóry głowy, wiele osób „pierzchę” włosy, skręca je w kulę, intensywnie szoruje ręcznikiem. Taki sposób sprawia, że pasma splatają się już w trakcie mycia, a ręcznik tylko utrwala powstałe supełki.

Metoda OMO i delikatne techniki

Dla włosów suchych, łamliwych i łatwo plączących dobrze sprawdza się metoda mycia włosów OMO (odżywka–mycie–odżywka). Pierwsza warstwa odżywki chroni długość przed wysuszającym działaniem szamponu. Potem myjesz skórę głowy delikatnym kosmetykiem, a na końcu znów nakładasz odżywkę, która domknie łuski i doda poślizgu.

Bez względu na metodę, ważne jest kilka prostych zasad: wmasowuj szampon tylko w skórę głowy, pozwól pianie spłynąć po długości, a nie trzyj pasm między dłońmi. Po spłukaniu wody nie zawijaj włosów ciasno w turban. Lepiej delikatnie je odciśnij z nadmiaru wilgoci i zostaw w luźnym ręczniku lub bawełnianej koszulce, aby nie narażać ich na kolejne tarcie.

Gorąca woda, mocne szorowanie i brak odżywki potrafią w jedno mycie zamienić gładkie pasma w sztywny, skołtuniony puch.

Jak rozczesywać splątane włosy?

Samo hasło „rozczesywanie kołtunów” wielu osobom kojarzy się z bólem i garścią wyrwanych włosów na szczotce. Wcale nie musi tak być. Dobra technika i odpowiednie akcesoria robią ogromną różnicę, a przy tym pozwalają ratować długość zamiast podkładać się nożyczkom. Rozplątywanie może być powolne, ale nie musi być brutalne.

Najgorszym rozwiązaniem jest szybkie szarpanie i próba przeciągnięcia szczotki przez cały kołtun na raz. Taki ruch nie tylko wyrywa zdrowe włosy, ale także jeszcze bardziej zaciska supeł. Po kilku takich „akcjach” końcówki będą wyglądać na przegryzione, a struktura włosa zacznie przypominać pędzel malarski.

Technika krok po kroku

Bezpieczne rozczesywanie zawsze odbywa się od dołu do góry. W praktyce warto złapać pasmo dłonią mniej więcej na środku długości, aby nie ciągnąć włosów przy skórze. Potem małym grzebieniem lub szczotką rozplątywać najpierw same końcówki, krok po kroku przesuwając się wyżej. W ten sposób kołtun rozpada się na mniejsze supełki, które łatwiej ruszyć.

Przy naprawdę dużym splątaniu pomoże olejek do włosów. Nałożony punktowo na kołtun daje poślizg, rozluźnia supeł i sprawia, że ząbki szczotki nie zaczepiają się tak mocno. Sprawdza się tu olej arganowy, z orzechów włoskich czy z pestek winogron. Po kilku minutach możesz wrócić do delikatnego czesania, a kołtun zazwyczaj poddaje się bez konieczności obcinania pasma.

Jaką szczotkę i grzebień wybrać?

Sprzęt ma znaczenie. Przy włosach z tendencją do plątania najlepiej sprawdzają się szczotki z naturalnego włosia, na przykład z dzika, które wygładzają łuskę i nie ciągną tak mocno. Dobrą opcją są też drewniane grzebienie z szeroko rozstawionymi zębami, bo łatwo wchodzą między pasma i nie przecinają ich jak żyletka.

Plastikowe grzebienie z gęstymi, ostrymi ząbkami często tylko pogłębiają problem – elektryzują włosy i zwiększają tarcie. Przy pojedynczych, trudnych supełkach może przydać się też grzebień do tapirowania z różnej długości ząbkami i szpikulcem, którym wygodnie rozdzielasz pasma na mniejsze sekcje przed rozczesaniem.

  • szczotka z naturalnego włosia do codziennego czesania,

  • drewniany grzebień z szerokimi zębami do mokrych włosów,

  • grzebień do tapirowania z cienkim szpikulcem do rozdzielania pasm,

  • mała szczotka turystyczna do rozczesywania włosów w ciągu dnia.

Jak zapobiegać plątaniu włosów na co dzień?

Dlaczego walczyć z kołtunem, skoro można sprawić, że będzie pojawiał się coraz rzadziej? Profilaktyka przy włosach jest prostsza niż ciągłe ratowanie sytuacji. Wystarczy kilka stabilnych nawyków: przemyślana pielęgnacja, dobre nawyki na noc i odrobina dyscypliny przy stosowaniu ciepła. Z czasem włosy odwdzięczą się większą gładkością i mniejszą podatnością na splątanie.

Dobrym punktem wyjścia jest analiza tego, jak wyglądają Twoje poranki. Jeśli codziennie budzisz się z kołtunem na karku, to znak, że warto zmienić fryzurę do snu i rodzaj poszewki. Gdy największe problemy pojawiają się po prostowaniu lub kręceniu, sygnał jest prosty: trzeba przemyśleć temperaturę i częstotliwość stylizacji.

Upięcia na noc i jedwabne dodatki

Spanie w rozpuszczonych, a szczególnie mokrych włosach to wrogi gest wobec własnych kosmyków. Dużo bezpieczniej jest związać je w luźny warkocz, koczek lub miękki kucyk. Takie upięcie ogranicza tarcie i ruchy pojedynczych pasemek, a rano pasma zazwyczaj są tylko lekko pofalowane, a nie zbite w kołtuny.

Dodatkowym wsparciem jest jedwabny czepek albo poszewka z jedwabiu. Gładki materiał zmniejsza opór, więc włosy ślizgają się po nim, zamiast haczyć. Jeśli nie chcesz od razu inwestować w cały komplet pościeli, same gumki typu scrunchies z satyny lub jedwabiu też robią różnicę – nie przecinają włosów i nie zostawiają ostrych załamań.

Olejowanie, płukanki i akcesoria do stylizacji

Codzienna rutyna oparta na nawilżeniu i ochronie daje długofalowy efekt. Regularne olejowanie włosów (raz–dwa razy w tygodniu) z użyciem oleju arganowego, kokosowego, z pestek winogron czy makadamia wzmacnia łuskę i wygładza powierzchnię pasma. Włosy stają się śliskie, bardziej błyszczące i zdecydowanie mniej podatne na kołtuny.

Warto też włączyć płukanki wygładzające. Prosta płukanka z octu jabłkowego rozcieńczonego w wodzie pomaga domknąć łuski i dodać połysk zdrowym włosom. Przy bardzo uszkodzonych pasmach lepiej postawić na emolientowe maski i odżywki z olejami, jedwabiem czy silikonami, które fizycznie wygładzają powierzchnię i zmniejszają tarcie między włosami.

Problem

Co szkodzi

Co pomaga

Kołtuny z tyłu głowy

spanie w rozpuszczonych włosach, bawełniana poszewka

luźny warkocz, jedwabna poszewka lub czepek

Splątanie po myciu

gorąca woda, szorowanie ręcznikiem, brak odżywki

metoda OMO, letnia woda, delikatne odciskanie ręcznikiem

Plątanie po stylizacji

prostownica bez termoochrony, częste rozjaśnianie

spray termoochronny, obniżenie temperatury, przerwy od koloryzacji

Im gładsza i lepiej „nakarmiona” jest powierzchnia włosa, tym rzadziej włosy zahaczają o siebie i tworzą kołtuny.

Dbanie o włosy, które lubią się plątać, wymaga trochę cierpliwości, ale każdy krok – od zmiany szamponu, przez luźny warkocz na noc, po regularne olejowanie – realnie zmniejsza liczbę kołtunów. Z czasem zauważysz, że szczotka przechodzi przez pasma znacznie łatwiej, a Ty przestajesz się bać kolejnego poranka z poplątanymi włosami.

Redakcja fashionprtalks.pl

Uwielbiamy świat mody, urody i zdrowego stylu życia! Z pasją dzielimy się naszą wiedzą, inspirując do świadomych zakupów i kreatywnego DIY. Dbamy o to, by nawet najbardziej złożone tematy były jasne i przystępne dla każdego z naszych czytelników.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?